niedziela, 31 stycznia 2010

czarownice

Oj, moja słaba silna wola - na nic się zdały deklaracje o niekupowaniu nowych książek. Kiedy kilka dni temu natknęłam się na "Czarownice z Eastwick" J. Updike'a i na drugą część pt "Wdowy z Eastwick" - kupiłam obie bez większego namysłu.
Znam dobrze film "Czarownice z Eastwick", lubię go, może nie tyle dla fabuły co dla występujących w nim aktorów. W każdym razie ciekawiło mnie, ile książki zawarto w filmie. No cóż... raczej niezbyt dużo.
Kiedy już przestałam doszukiwać się powiązań książka-film, lektura stała się o wiele przyjemniejsza. J.Updike w doskonały sposób opisuje niuanse stosunków międzyludzkich w małomiasteczkowej scenerii i opisuje, bardzo zgrabnie, meandry kobiecej psychiki. Momentami czytanie o rzucanych na kartach książki urokach przyprawiało mnie, nie, nie o dreszcz, ale o pewien niepokój, czy aby czytając "nie wywołam" czegoś.
Irracjonalne uczucie.
"A wszystko przez powietrze Eastwick, które napełniało kobiety magiczna mocą.(...) tutaj ocean nieustannie obdarzał miasto pocałunkami. Cała Dock Street (...) od początku do końca przesycona była słoną wodą, która rozlewała się, rozbryzgiwała, uderzając o przepustnice i słupy wbite w dno zatoki, jako że ulica po części wsparta była na palach, a żyłkowana, przezroczysta powierzchnia wody skrzyła się niespokojnie, rzucając migotliwe odblaski na twarze miejscowych matron, w chwili gdy wychodziły z minimarketu "Nad Zatoką", niosąc w torbach sok pomarańczowy i odtłuszczone mleko, mielonkę śniadaniową, pełnoziarnisty pszenny chleb i papierosy z filtrem."

John Updike "Czarownice z Eastwick"

2 komentarze:

  1. O!. Brzmi zachęcająco :). Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka nasycona, zmysłowa proza :))) Już sobie zapisuję do przeczytania, mniam :) Dziękuję za fragment, Wiewióreczko :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)