poniedziałek, 4 stycznia 2010

Haker of the koraliks

W okołonoworocznym czasie, kiedy szczęśliwe wiatry przyniosły w progi domu miłych gości, Haker znalazł spełnienie swych snów - ziemię drucikami i koralikami płynącą.
Po wywalczeniu sobie miejsca - wbrew dłoniom z jednej strony spychającym ze stołu, a z drugiej grożącym ostrymi narzędziami -

- spoczął z godnością i łaskawie pozwolił ludziom bawić się jego skarbami.


ps. ze względu na dramatyzm sytuacji zdjęcia wyjątkowo w kolorze ;)

4 komentarze:

  1. Jesteś bardzo cierpliwa, ja chyba nie potrafiłabym pracować w takim napięciu :) taki Haker to jak tajfun na koraliki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o jacie! jakie cudne :)! (cudny też oczywiście!)...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hie, hie, koraliki były cuuudne. Hker zresztą tysz. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne!Widziałam Hakera wśród koralików i na innych zdjęciach, razem zresztą z miłymi gośćmi:) - widać wyraźnie, że króluje i łaskawie udziela pozwolenia swoim ludziom i ich przyjaciołom na jakieś dziwne działania...no bo za koralikami się przecież biega, a nie ściska je w rękach! No, ale nie od dziś wiadomo, że ludzie są dziwni.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)