środa, 13 stycznia 2010

per aspera ad astra

Nie będzie łatwo.

Weszłam sobie sama na ambicję i poszłam dziś na zajęcia fitness. Nazywały się TBC (nie mam pojęcia co to znaczy). Była długa rozgrzewka, piłka, mata i ciężarki.
Przeżyłam - zobaczymy, czy jutro też będę żywa.
Ambitny plan zakłada uczęszczanie tam w poniedziałki, środy i piątki. Zakłada też rezygnację z kolacji i niekontrolowanych przekąsek oraz włączenie do jadłospisu warzyw i ryb (rany boskie, będę chodzić głodna!)
No i żadnych ciast, oczywiście ;)

Już współczuję mojej rodzinie...

5 komentarzy:

  1. Z własnego doświadczenia wiem, że najważniejsze są przekąski pomiedzy. To one uczyniły ze mnie osobnika o 20 kilko większego niż był 20 lat temu. :)
    Nie zmienia to faktu, ze rodzinie i tak współczuję.

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj. Podziwiam silną wolę, wiewióreczko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejej... trzymam kciuki. Ja mam tak, że jak przestaję jeść, to po dwóch, trzech dniach już w ogóle nie odczuwam głodu. Generalnie jak jadam tak dwa razy dziennie, to w ogóle nie jestem głodna (pomińmy kwestię, czy to zdrowo...), ale jak z kolei ze dwa dni temu postanowiłam zadbać o siebie i jeść więcej (widzisz, to odwrotnie niż Ty ;-)), to okazało się, że po przekroczeniu tej magicznej granicy dwóch posiłków dziennie odezwał się we mnie jakiś wilczy głód, który domaga się ode mnie jedzenia non stop! Jakby włączył mi się drugi bieg przemiany materii :-) Więc ja z kolei zajadam głód przekąskami, tylko kończą mi się w szybkim tempie! Coś mi się wydaje, że mój organizm chce skorzystać z okazji, że jestem dla niego łaskawa, i najeść się na zapas :-D
    Fitness! Życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja znów wracam na tańce (latino, salsa) - nie lubię tych wszystkich fitness, już się chyba w życiu nachodziłam na takie za dużo, a taniec mi się jeszcze nie przejadł. I przymierzam się do ThaiChi. Zdecydowanie trzeba się wziąć za siebie. Mi przybyło z wiekiem, a po rzuceniu papierosów w tempie kilogram na miesiąc... ech. Życzę wytwałości w każdym razie :) i jak najmniej zakwasów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia :) TBC to trening spalający i budujący mięśnie o ile dobrze pamiętam :) Grunt to przetrwać początkowy okres ;) a potem jakoś leci z górki :) Siła nawyku...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)