czwartek, 4 lutego 2010

numer

Nie lubię głupich numerów.
Pewnie nie jestem odosobniona w tym poglądzie, ale to wcale nie zmniejsza mojej niechęci do durnych zagrywek. Jak ci wycina głupi numer ktoś inny, to można się odgryźć, obrazić, powiedzieć parę przykrych słów. A co można jeśli głupi numer odstawi ci własne ciało?
Dbam o to to, myję zęby, karmię, ubieram, martwię się, że brak mu kondycji, więc może spacery? A może fitness? Może nordic? Może będzie lubiło inaczej się odżywiać, więc w samochód i po ryby nad morze, bo te w sklepie mają pewnie ze trzy miesiące, na wieś po jajka, mleko i nabiał bez chemii, bez sztuczydeł...
A ono ma to wszystko w d***
Wredne...

3 komentarze:

  1. Uściski serdeczne i wspierające... Moje też się zbuntowało w połowie stycznia, przetrenowałam. :| Za dużo bym chciała zbyt szybko. ;) W sumie mogłoby współpracować, przecież wie, jak mi zależy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to czasem jest... ja to sobie czasem mówię: dusza by chciała, ale ciało słabe... Coś mi się wydaje, że już drugi koncert sobie daruję. Chciałabym, owszem, no i w Wawie, no i rudzielec, i długowłosy, i pięknie śpiewa, i jest nawet szansa na jeden czy dwa vinyamarskie utwory... Ale.
    Właśnie. Ale zimno, zima, późno, sama, jeszcze niedoleczona, śpiąca, jakaś zmęczona, i na dodatek w środku tygodnia, tak że musiałabym wracać w środku nocy nocnym autobusem... I tych "ale" się tyle nazbierało, że chyba się jednak nie zdecyduję, nawet mimo tego, że rudy... :-( Chyba poczekam do wiosny... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)