czwartek, 10 czerwca 2010

jak w palmiarni

Parno.
Telewizja, z właściwym sobie brakiem umiaru, krzyczy od wczoraj: "Tropiki!"
Ehh...
Wiem, że gorąco jest, ale bez przesady, w naszym klimacie zdarzają się temperatury po trzydzieści parę stopni i nie jest to żaden ewenement.
Niemniej faktem jest, że od rana czuję się jakby ktoś mnie przepuścił przez wyżymaczkę, ciężkie dłonie, ciężkie nogi i duszno, ciężko oddychać.
Jak w szklarni.
Albo jak w palmiarni.
Na przykład takiej, jak w Parku Oliwskim. Nie jest duża, lecz udało się w niej zmieścić kilka stref klimatycznych - od wejścia a'la pustynny, z kaktusami, dalej zwrotnikowy z lianami, karłowatym bananowcem i ketmiami. Na końcu schodzimy kilka stopni w dół i stajemy na mokrej kamiennej ścieżce mając wokół siebie dżunglę. Z boku szemrze woda, mały żółw czerwonolicy wyleguje się na kamieniu, a w kamiennym baseniku błyskają czerwienią i pomarańczem rybki koi. Ścieżka prowadzi dookoła pomiędzy bujnymi roślinami, filodendrony i monstery zwieszają ku mnie dziurawe liście, kliwia wdzięczy się pękiem pomarańczowych kwiatów. Zadzieram głowę i patrzę wysoko, wysoko, aż pod szklane sklepienie, gdzie na tle nieba rysują się ostre linie łuków liści palmowych i wielkie, eliptyczne w zarysie, liście bananowca.. Zauważam nawet kiść zielonych bananów - ciekawe kto się nimi uraczy, kiedy już dojrzeją.
Wracając tą samą droga, która przyszłam, utwierdzam się w przekonaniu, że bardzo lubię tę małą palmiarnię w Oliwie i że na pewno tam wrócę.

1 komentarz:

  1. Przypomniał mi się ogród botaniczny w Powsinie. Próbuję kogoś namówić na to, by się tam ze mną wybrał. Kiedyś, jak mieszkałam bliżej Ogrodu, to jeździłam do niego co weekend sama. To za każdym razem było dla mnie przeżycie mistyczne, ocierające się o jakiś ukryty wewnątrz lęk. Jeździłam nawet jak padał deszcz, i wtedy było najdziwniej, ponieważ w całym wielkim ogrodzie w ogóle nie było ludzi. I to właśnie były moje chwile absolutnego "ja tu i teraz", z dziwnym poczuciem siebie wobec swojej własnej obecności. To może dziwnie brzmi, ale jak człowiek jest sam wobec przyrody, to nagle uświadamia sobie bardzo wyraźnie swoje "ja".

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)