czwartek, 19 sierpnia 2010

konfitura malinowa z miodem i cytryną

Malinowe konfitury to poezja.
Malinowe konfitury z miodem i cytryną są poezja poezji. Głęboki smak malin, w którym cukrowa słodycz jest złamana miodową nutą, a całość zrównoważy sok z cytryny i delikatny zapach cytrynowej skórki.
Zapraszam.


Konfitura malinowa z miodem i cytryną



składniki (na 4 słoiczki po 300 ml):

1 kg malin (po przebraniu)
75 dkg cukru
25 dkg miodu lipowego
1 cytryna
3/4 litra wody

wykonanie:

Maliny przebrać.
Wodę zagotować.
Do garnka z grubym dnem wsypać cukier i wlać wrzącą wodę. Zagotować syrop.
Kiedy syrop się gotuje wsypać powoli maliny, tak, by nie przerwać wrzenia.
Zmniejszyć ogien pod grankiem i gotować powolutku całość ok 0,5 godziny.
W czasie gotowania nie mieszać, tylko potrząsać garnkiem. Szumowiny zbierać. Po pół godzinie zdjęć z ognia i zostawić do następnego dnia.

Na drugi dzień znów smażyć powoli około godziny. Zdjąć z ognia i zostawić do następnego dnia.

Na trzeci dzień rozgrzać całość na wolnym ogniu uważając, by nie przypalić.
Cytrynę wyszorować pod gorąca wodą, otrzeć ze skórki, którą wrzucić do smażącej się konfitury.
Miód, jeśli jest scukrzony rozgrzać w kąpieli wodnej lub mikrofali, wymieszać z sokiem z cytryny i mieszaninę wlać do konfitury.
Smażyć jeszcze około pół godziny aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Wkładać do umytych i wyparzonych słoiczków, ustawiać do góry dnem pod przykryciem aż do całkowitego ostudzenia.

Smacznego :)

5 komentarzy:

  1. A ja siedzę głodna i język mi ucieka do opisu i zdjęć...i żeby jeszcze mieć tyle czasu, ażeby tego wszystkiego pilnować! Ech, przypominają się dawne lata, przywołane zresztą niejako w twoich zapiskach powiewem Wileńszczyzny, kiedy to były w Polsce dwory i dworki ziemiańskie, a pani domu z kucharką i dziewczętami służebnymi smażyły powidła śliwkowe, w wielkich garach, na dworze i oczywiście mieszało się cały czas, przez dwa, trzy dni...jakie także wymyślano sposoby przechowywania różnych rzeczy w czasach, gdy nie było jeszcze lodówek :P...ech. Stare, dobre czasy, także i XIX wiek, gdy wiele rzeczy było trudniejszych, ale i lepszych, w których ludzie żenili się częściej z rozsądku, a nie z wielkiej miłości, bardziej mając na uwadze podobieństwo wychowania i dążeń, niż głupie namiętności, w których czas płynął nieco wolniej, a Europa, była bardziej "Unią" niż dziś, my zaś, mimo że pod rozbiorami, byliśmy jej częścią w o wiele większym stopniu. I w których jedzono naprawdę rewelacyjne rzeczy, a przeciętna rodzina ziemiańska z Poznańskiego umieszczała w menu obiadowym zupę zółwiową z okazji wizyty rodziny! O języku przepisów kulinarnych nie mówiąc. w której ksiażce kucharskiej napiszą dziś, w epoce szybkich mikrofalówek, piecyków i cywilizacji jednorazowego użytku, przy opisie wyrobu bab wielkanocnych: "posadź dziewkę przy stole kuchennym ...":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żabko, jaki dłuuugi i miły komentarz :) - dziękuję.

    Wiek XIX ma niewątpliwie swoje zalety i bardzo lubię zagłębiać się w jego literackie opisy, ale jednak wolę używać w kuchni miksera niż mozolnie trzepać piane trzepaczka. Zdaje mi się, ze byłaby ze mnie marna XIX-wieczna gospodyni ;) - zbyt lubię chodzić w kuchni na skróty :D

    Ale konfitury mają tyle uroku, że nawet produkcja 5-6 słoiczków sprawia niesamowitą radochę :)

    ps. ja też lubię dawne opisy przygotowań kuchennych, a książka od Ciebie jest dla mnie źródłem przy którym mogę się nimi delektować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tego troszkę alkoholu i podobno nie ma lepszej i bardziej rozgrzewającej nalewki antyprzeziębieniowej. ;) :D Bardzo apetyczna ta konfitura :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Konfitura malinowa jest wspaniała. Przyrządzałam ją według Twojego przepisu Wiewiórko. Wzbogaciłam ją tylko o laskę cynamonu która "parzy się wraz z malinami" na koniec ją wyciągam. Najcudowniejsze w tej konfiturze (prócz smaku oczywiście)jest to, że maliny pozostają w całości :))). Cała rodzinka zajada się nimi, tylko z umiarem bo zima długa a słoiczków z dobrociem malinowym nie za wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przepis się przydał i że konfitura nie tylko się udała, ale i smakuje całej rodzinie :)

      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)