poniedziałek, 16 sierpnia 2010

ranek na balkonie

Rankiem, na balkonie, glicynia otrząsa kwiaty z kropli deszczu, a powój otwiera ciekawskie mordki. Zanim przyjdzie południe zwiną się i zwiędną, ale teraz chłoną każdy promyk słońca, każdą kroplę rosy i każdy powiew wietrzyka.

4 komentarze:

  1. To już tak szybko zwiędną? :-( naprawdę? Tak krótko kwitną...? Ale mają bardzo ciekawe, jaskrawe kolory. Chętnie bym się tej glicynii z bliska przyjrzała, wygląda na ciekawą roślinkę. Ona coś mi przypomina... czy glicynia to wisteria? ;-) Hm, w jednej mandze, którą lubię, w wisterię została zaklęta dusza kobiety, i teraz wisterie kojarzą mi się tajemniczo i japońsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale rozwijają się następne, tak że roslina kwitnie całe lato :)

    Wisteria to łacińska nazwa glicynii. Są dwie odmiany wisterii: kwiecista i chińska. Ja mam chińską, jej kwiatostany dochodzą do 30 cm długości i kwiaty na nich rozwijają się stopniowo.
    U wistarii kwiecistej kwiatostany mają do 50 cm długości i rozwijają się od razu w całości.
    Moja pachnie.
    Mam nadzieję, że zdążysz jeszcze jakieś obejrzeć pod koniec tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam ją :-) ale zapomniałam powąchać! *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Miriel - chyba nie miałabyś szansy poczuć czegokolwiek, bo te przekwitające już nie pachną a te co dopiero się rozwijały jeszcze nie pachną.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)