czwartek, 12 sierpnia 2010

suwalszczyzna

W pierwszym tygodniu sierpnia byłam na Suwalszczyźnie, na samym końcu, gdzieś siedem kilometrów od litewskiej granicy.
Pustawo tam, chaty niewielkie, ludzi niewiele, za to dużo jezior i przepastnych lasów.

Były:

tradycyjne chałupy przycupnięte wśród drzew,


kot siedzący na schodkach,


słoneczniki przy płotach,


leśne dukty,


jezioro Kunis


i moczące się w nim łódki,


oraz rzeczka o wdzięcznej nazwie Marycha,


i moczące się w niej łódki.

I było zdecydowanie fajnie. :)))

6 komentarzy:

  1. Moczące się łódki fajne - dobry motyw ;). Mi się też na Suwalszczyźnie podoba... Zwłaszcza w tzw. Małych Bieszczadach :). Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli generalnie: dużo wody i moczenia się w tejże...?:) Piękne zdjęcia! A wiewiórki były?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego od trzech lat z Ele regularnie tam jeździmy na dwa tygodnie. To dwa tygodnie wyjęte z codziennej gonitwy. Nawet jezeli jedziesz tam z robotą, to sam fakt, że nigdzie się nie śpieszysz. Robisz co chcesz i kiedy chcesz, a wreszcie cisza i spokój, bo ludzi ciągle niewiele, sprawia, ze można tam doskonale odpocząć. :)

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się to pierwsze zdjęcie z moczącymi się łódkami. Łódka w wodzie, woda w łódce, a w wodzie chmury...
    A kotek, to tenże amant, który do nas przychodził? :-)
    A drewniane domki rzeczywiście były piękne.

    OdpowiedzUsuń
  5. żabko - nie, wiewiórek nie widziałam, ale na pewno jakieś były :) Za to moczenie się w wodzie było, co prawda w formie moczenia nóg z pomostu lub rąk z łodzi, ale zawsze ;)

    Miriel - Owszem, ten kot na progu to ten amant :) ... a jak robiłam zdjęcie sprawiał wrażenie kompletnie wyzutego z wszelkich emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocze i klimatyczne zdjęcia, jak zawsze Wiewiórko :)))

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)