poniedziałek, 27 września 2010

ogrodowy weekend

W piątek przyjechało drewno do kominka. Na zimę. Jako, że grzejemy się głównie kominkiem, więc zamawiamy go całkiem sporo - w tym roku 8 metrów sześciennych. "Tylko" osiem, bo z poprzedniego roku zostało nam ze dwa.
No i to drewno przyjeżdża na ciężarówce, jest wysypywane przed domem na duuuużą hałdę, no i trzeba je poukładać.
Układamy wzdłuż budynku, pod okapem, bo działka za mała, by zbudować coś w rodzaju drewutni. Po kilku godzinach pracy hałda drewna zamienia się w równą ścianę, pachnącą suchym drewnem i lasem.
Skutkiem ubocznym układania jest ból ramion i pleców utrzymujący się od jednego do pięciu dni ;)
Za to w ogrodzie zaczęły spadać antonówki. Tym razem już te dojrzałe, gotowe do jedzenia - jak kto lubi kwaskowate, twarde, strzelające pod zębami jabłka - lub do przerabiania na mus do szarlotek zimowych.
Zbieram je i układam najpierw na stole w ogrodzie, a potem zanoszę do domu i tam zielenią się w kuchni czekając na swoją kolej.

Ładna pogoda w sobotę zaowocowała Ogniskiem_W_Taczce. Z racji braku miejsca palę ogrodowe śmieci (liście, gałęzie, badyle, itp) w starej taczce.

Na początek poszła kora i inne śmieci drewniane, które przyjechały z drewnem, więc dymiłam radośnie na całą okolicę, wędząc sobie włosy, skórę i ubranie.
Palenie ogniska w ogrodzie ma dla mnie coś z obrzędów czarownicy, ten dym, ten duszący jak kadzidło zapach... każde drewno, każdy badyl ma inną woń przy spalaniu, jabłoniowe gałązki pachną słodko, a wierzbowe gałęzie wydzielają zdecydowanie mniej przyjemny odór. Szyszki trzaskają wesoło.
W miarę jak mijało popołudnie, słońce zniżało się na niebie, w ogrodzie zapadał cień i robiło się coraz bardziej tajemniczo i nastrojowo.
To było pierwsze Ognisko_W_Taczce w tym sezonie - zrobię przynajmniej jeszcze jedno, późną jesienią, kiedy na drzewach nie będzie już liści, a na rabatach zostaną tylko zeschnięte badyle i zwarzone przez pierwsze mrozy, liście.

8 komentarzy:

  1. kto będzie rąbał drzewo? czy jakiś seksowny pan ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Di - na pewno będzie to 'pan' :D
    Albo dwóch 'panów', na zmianę (bo siekiera jest jedna). Może nawet kiedyś zaczaję się z aparatem i cyknę jakąś fotkę dowodową, wtedy sama ocenisz czy "seksowny" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kulce nie przepadam za antonówkami, zawsze wolałem malinówki, ale za to szarlotka na antonówkach, to zupełnie inna sprawa. :))

    Serdeczności

    MemeL

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Memelku - miło, że zajrzałeś :) Antonówki w stanie surowym to danie dla koneserów kwaskowatych jabłek. To, że lubisz szarlotkę z nimi - zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba nie o kwasek chodziło, bo uwielbiałem i uwielbiam papierówki, takie na dosłownie kilka dni przed tym, jak dojrzeją.

    MemeL

    OdpowiedzUsuń
  6. Może uda mi się trafić na to drugie ognisko w taczce późną jesienią? ;-)) Bardzo podoba mi się ten Twój wpis, Wiewiórko, jest jesienno-ogrodowy w taki najbardziej, hm... przemawiający do mnie sposób. Jak byłam mała to na jesieni też układałam drewno, albo nosiłam węgiel, ale do piwnicy. Rąbałam też drewno siekierą, by napalić w piecu. Teraz myślę o tym, jak o wspomnieniu z zaczarowanego snu, choć przyznam, że wtedy była to raczej zimna rzeczywistość ;-) (zimna, bo trzeba było najpierw narąbać, potem rozpalić, i jeszcze trochę poczekać, aż się ciepło zrobiło ;-)) Ale, hm, rozmarzyłam się. Podoba mi się ta ściana z drewna. I te zdjęcia jesienne. I ogień w taczce.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Miriel - dziękuję za podzielenie się wspomnieniami i cieszy mnie, że moje słowa i fotki obudziły je w Tobie :)
    A jak tylko będzie pogoda, to możemy zrobić ognisko ;) a nawet upiec w popiele ziemniaka. Albo dwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewiórko, to bardzo miłe :-) Może to jest tak, że to co napisałaś, bardzo kojarzy mi się z zapachami, a zapachy przywołują wyraźne wspomnienia. Zapach wilgotnego drewna, żywicy, zapach liści jesiennych, ogniska, dymu z wilgotnych gałązek, zapach jabłek. Wszystko to razem pięknie się układa :-) I zapach pieczonych ziemniaków zdecydowanie do tego pasuje ;-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)