środa, 27 października 2010

przedranek

Rankiem niebo całe jest w gwiazdach.
Z kubkiem kawy w dłoni spoglądam na sad, gdzie oszronione drzewa skrzą się w blasku zimnego księżyca niczym forpoczta zimy.
" ... I won't spend my life, gazing at the stars up in the sky..." śpiewa Kate Melua w pustej kuchni.
Cały dom jeszcze śpi, obudzi się za kilkanaście minut, a wtedy jego mieszkańcy, poganiani przez własne sprawy, w krótkim czasie rozproszą się po mieście.
Haker wraz ze mną ogląda zaszroniony świat. Opiera się na moment o moje nogi, owija je ogonem.
- Otwórz balkon - wypuszczam kota w księżycowy blask.
Opróżniony kubek stygnie, już raczej ziębi niż grzeje dłonie.
Na piętrze stuknęły drzwi i dom zalały dzikie dźwięki Sabatonu.
Zaczął się dzień.

6 komentarzy:

  1. u mnie podobnie- stop-dotkliwy brak kota-stop-
    upraszam się o zdjęcie porannego nieba -stop-pozdrawiam w biegu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo to poetyckie, choc prozą napisane. :)

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie... tylko ja jeszcze w międzyczasie z kubkiem herbaty wędruję z kotami po ogrodzie... :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Haker w roli obserwatora i nasłuchiwacza domowo-pozadomowego? Księżyc obejrzeć trzeba, a poza tym przypilnować jednego ze swoich ludzi, żeby np. nie oblał się kawą. Dwunogom przychodzą czasem dziwne pomysły do głowy, choć bywa, że chłodnym, jesiennym poranku robią się bardzo podobni do normalnych istot. Czyli kotów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki poetycki opis, szron i poranek, kot i kawa i nagle... Sabaton ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Miriel - tak to niestety wygląda, dzień w dzień. no, może nie co dzień jest szron, ale Sabaton, owszem ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)