piątek, 19 listopada 2010

zza foliowych woali



7 komentarzy:

  1. Zaczynamy tapetować największą sypialnię. Łączę sie z Toba w bólu, teraz dosłownie. Łózko przykryte folią, książki poukładane w stosy przykryte starymi zasłonkami, pies a białe kropki. Nie chciał opuścic pana malującego sufit.

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Bratnia dusza! Współczuję remontu i Tai-Pana kropkowanego niczym Bambi.
    Moja Kocica wczoraj zaliczyła wdepnięcie w farbę. Ona ma białą stopę - ja kocie łapki na parkiecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. współczuję, ale później będzie pięknie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Di - na pewno masz rację z tym "później", ale na razie chętnie przyjmuję wyrazy współczucia ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję także. Zwłaszcza że sama przeżyłam remont, wprawdzie w mniejszym mieszkaniu, ale zawsze. Remont to remont i zmora ogólna. Ale zdjęcia piękne i w mojej ukochanej czerni i bieli! A jak Bibieńka znosi zapach farb i ogólnie cały rozgardiasz robiony przez dziwnych ludzi? mam nadzieję, że nie za bardzo się irytuje:). Trzymajcie się, przeżyjcie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale u ciebie fajnie :-) Zdjęcia specjalnie w takiej ponurej tonacji, żebym uwierzyła, że tak jest okropnie? ;-)) Na pewno jest niezłe zamieszanie, aż zazdroszczę, i jakoś mi się zachciało też coś zrobić, a nie tylko spać ;-) Zacznę od przemeblowania w Lórien, hm... a jutro, jutro, może skończę malowanie kuchni :-) A remont się skończy w końcu, mnie w takich sytuacjach pociesza powiedzenie: "wszystko mija, nawet najdłuższa żmija" :-) Ściskam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale nie wygląda tak źle, a zdjęcie nr dwa ma śliczne ujęcie :)) Już niedługo koniec i to jest naważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)