sobota, 18 grudnia 2010

przedświąteczne muffinki

Zainspirowana wypiekami Dorotus i Bei oraz korzystając ze swego "stałego" przepisu na babeczki upiekłam zdecydowanie zimowe muffinki. Są rozgrzewające, a ich słodycz złamana jest kwaskowatą nutą cierpkich żurawin. Piekąc się, roztaczają zapach piernika i świąt.


Muffinki z żurawinami i piernikową nutą




składniki:
/ z tej porcji wychodzi 12 sztuk/

1 i 3/4 szklanki mąki
1/4 szklanki cukru
2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1 ubite jajko
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju roślinnego
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 szklanka suszonych żurawin

wykonanie:
Rozgrzać piekarnik do 200 stopni Celcjusza.
W dużej misce zmieszać suche składniki i żurawinę. Jeśli żurawiny są duże można poprzekrawać je na połówki. Ubić jajko z mlekiem i olejem. Dodać do maki i wymieszać szybko. Ciasto powinno być lekko grudkowate.
Formę na muffinki wyłożyć papilotkami lub natłuścić. Nakładać ciasto do 2/3 wysokości foremek.
Piec 20-25 minut na złoto.

Smacznego :)

12 komentarzy:

  1. Pieknie wyrosniete! Zurawinowo-korzenne polaczenie bardzo mi sie podoba :)

    Pozdrawiam Wiewiorko!

    (i biegne piec ciasteczka z pekanami oraz przygotowac anyzkowe do pieczenia na jutro ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczności, a jak muszą pięknie pachnąć, bardzo lubię żurawiny, ale w moim piekarniku niestety wychodzą tylko: frytki, kurczak, chleb i pizza ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. też upiekłam...jedną dużą babkę z rodzynkami i tak razem sobie siedzimy :D żurawina dodaje trochę goryczki ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, Your składniki look so delicious!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne zdjęcie tych ciasteczek, wygląda, jakby udało Ci się sfotografować zapach :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Beo - pochwała takiego eksperta jak Ty cieszy podwójnie - dziękuję :)

    Mam nadzieję, że smakowicie brzmiące ciasteczka ukażą się na Twoim blogu wcześniej lub później :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nathalienn - myślę, że i muffinki by się u Ciebie upiekły, bo potrzebują równie wysokiej temperatury jak frytki czy chleb, tylko pozostaje kwestia foremek. Ale widziałam próby pieczenia w samych papilotkach ustawionych w dużej blaszce - działało ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Di - dla mnie surowa żurawina jest kwaskowato-cierpka, ale ta suszona traci większość cierpkości, pozostaje tylko kwaskowata. Dla mnie nie jest ona gorzka w żadnym wydaniu.

    Btw, suszoną kupuję tą nie z dodatkiem oleju, tylko cukru trzcinowego - nie pamiętam firmy, zwykle czytam skład i kraj pochodzenia (wybieram te z Kanady, a nie z Chin ;) )

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja sobie kupiłam wreszcie formę do muffinek (12 sztuk)i zamierzam wypróbować, ale nie słodko-korzenne, tylko takie ziołowe z ricottą;), albo inne bardziej "treściwe". Od słodyczy mnie ostatnio mdli. Ale przepis apetyczny i jak mnie przestanie mdlić, to wypróbuję na sobie, jak to smakuje z miłą chęcią. Inspirujesz, moja droga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miriel - :) i tak zamiast kiepskiego zdjęcia przez zaparowaną szybę piekarnika mam zdjęcie muffinek z ich zapachem - o ileż lepiej to brzmi :)))

    uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  11. żabko - muffinki czy słodkie czy wytrawne są zawsze pyszne. Ot, taki drobiazg na jeden kęs ;)

    Z ziołami i ricottą nie jadłam jeszcze, więc mam nadzieję, ze wstawisz przepis u siebie, jak już je uczynisz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. to fajnie, że mi piszesz :) bo ciasta albo mi nie wyrastają albo z jednej strony są spalone a z drugiej jest zakalec ;/ dziwny ten piekarnik, może też dlatego, ze stary :) ale nie omieszkam spróbować :D

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)