środa, 26 stycznia 2011

po bułki, masło i paczkę kawy

Spadło trochę nowego śniegu, a poza tym właściwie nic się nie dzieje.
Trochę zakatarzona dzielę czas pomiędzy Kamieńczyka - mam nadzieję, że niedługo będę miała już co Wam pokazać - haftowanie Zimowej Ostoi i próby z akwarelami.
Oczywiście poza tym gotuję, sprzątam i takie tam duperele, jak każdy.
Również jestem mocno zaangażowana w odciąganie Młodego od kompa, wszelkimi sposobami łącznie z podstępem. W ramach tej działalności poszliśmy, a nie pojechaliśmy, dziś do sklepu na zakupy. Wybrałam ten położony dalej od domu, pogoda całkiem fajna, więc zabrałam aparat i uwieczniłam, jak to Młody nosi swojej matce zakupy ;)

3 komentarze:

  1. Pada śnieg. Łapka i Mila to mają kocie życie :-) drzemią i wystawiają brzuchy. A ja zaraz wychodzę na ten śnieg... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie, biało czysto, syn niesie zakupy, silny postawny, zdrowy i co tu jeszcze do szczęścia chcieć.
    a do kompa to jakoś nas tak ciągnie... dziwne . żyłam tyle lat bez i było dobrze, aż tu nagle ....nie miała baba kłopotu i kupiła kompa :D

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)