środa, 19 stycznia 2011

sweter Kamieńczyk - z uporem maniaka

Sweter Kamieńczyk dalej ma pecha. A może to ja mam pecha z tym swetrem?

Po ostatnim pruciu i poprawkach podkroju pach został skończony. Cały. Zszyty już normalnie, bo w międzyczasie znalazła się igła cerówka z wielkim uszkiem. Zrobiłam nawet plisę dookoła dekoltu.
Jak skończyłam to go przymierzyłam...
Tia...
Mimo najszczerszych chęci by uznać go za dobry nie dało się ukryć, że leży na mnie koszmarnie, że rękawy wszyte są za nisko i są za szerokie na górze, co sprawia że mam bary jak rzeźnik z Brooklinu. Pasowanie na biodra było za wysoko przez co wyglądało, jakbym miała w pasie oponę.
Koszmar.
Niestety, tak to jest z dzianiną u mnie - mam za mało doświadczenia w robieniu dopasowanych swetrów damskich, proste męskie wychodzą mi zdecydowanie lepiej.
Jedyny plus jaki zauważyłam to to, że włóczka jest cudownie miękka i bardzo przyjemna w dotyku. I ten właśnie plus spowodował, że się zaparłam. Muszę mieć ten sweter, nie taki "jak wyjdzie", ale taki jaki sobie wymyśliłam.
Najpierw odłożyłam całość na kilka dni, żeby nabrać dystansu.
Wczoraj rozłożyłam go na stole i mierząc na nim i licząc oczka i rzędy przygotowałam sobie rozpiskę nowego, poprawionego modelu. Później usiadłam i rozprułam szwy i sprułam większość swetra. Zostawiłam tylko części przodu i tyłu: ściągacz i pierwsze 14 cm na gładko.
Wieczorem, przy tv, zrobiłam cześć tyłu - jestem w miejscu, gdzie zaczyna się podkrój pach.

Włóczka doskonale zniosła drugie prucie...

7 komentarzy:

  1. Hmm a moze by tak zaczac go robic na okolo? Wtedy w kazdej chwili mozna przymierzyc

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli pozwolisz to taką dam Ci radę:
    Wybierz ze swoich swetrów (bluzek) dobrze na Tobie leżący i mało rozciągliwy.Ułóż go równiutko na stole (kanapie).I co jakiś czas przykładaj do niego robótkę.Nawet jeśli w pasie ten używany sweterek nie był modelowany - możesz sobie jakoś zaznaczyć w którym miejscu ma być modelowanie.
    Sweterek używany ma być nierozciągliwy z tego powodu, że praca nad nowym zajmie Ci czas jakiś i ten używany z całą pewnością będzie składany i rozkładany kilka (naście)nawet razy.Więc niech lepiej nie zmienia wymiarów.

    Nie daj się złości na prucie.Zrób jeszcze raz z uśmiechem i pokaż się nam.Niech wszyscy docenią i Twój trud i Twój wygląd!
    Życzę miłej pracy i ekstra- pięknych wyników.

    OdpowiedzUsuń
  3. koszmar, prucie, ponowne drutowanie....uciekam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. pimposhko - robienie od góry ma swoje dobre strony, ale do tej pory zrobiłam tak tylko jedną rzecz - wdzianko Leśne Licho. Jest rozpinane, więc łatwiej mi się robiło, bo ja niezbyt lubię robić na okrągło - wystarczyły mi rękawy, to wieczne przeciąganie żyłki... co prawda, teraz mam nowe druty, "knitki", a ich żyłka jest miękka i w ogóle super...

    Kamieńczyka skończę już tradycyjnie, możliwe, ze skuszę się metodę "od góry" przy następnym swetrze :) Prawdę mówiąc, Twój Lemur to naprawdę kuszący przykład tej metody :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tkaitko - dzięki za radę, muszę tylko przejrzeć ciuchy co by tu nadało się na "wzorzec" :)
    Co do złości to włóczka tak mi się podoba, że przyjemność sprawia mi samo dłubanie przy niej, więc wszelkie negatywne emocje są stosunkowo słabe i krótkotrwałe ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)