niedziela, 3 kwietnia 2011

a na drugi dzień...

Od razu mówię - nie jest źle.
Ku własnemu zdziwieniu wstałam normalnie, nogi nie bolą, nie bolą ramiona ani plecy. Jedyna co boli to wyklepane o siodło siedzenie ;) W związku z tym jakoś się mnie dziś rozsiadam, co ogólnie wyjdzie mi na zdrowie ;)
Następną jazdę mam umówioną na piątek i myślę, że do tej pory będę jak nowonarodzona.  A jeśli będę się czuła bosko już w połowie tygodnia, to może pojadę dodatkowo w środę - zobaczę.




Dziś nareszcie jest zapowiadane słońce i piękna wiosenna pogoda. Wczoraj szalałam w ogrodzie przycinając krzaki aż dorobiłam się pęcherza na kciuku od sekatora i dziś muszę przystopować.  Jak ja wytrzymam, skoro cały ogród krzyczy: "Chodź tu! Zobacz, jaka masa roboty czeka! Szybko! Szybko! Sprzątaj, przycinaj, zagrabiaj, bo już rośniemy i nam ciasno!" ;)

Do karmnika wciąż przychodzą ptaki, dziś pomiędzy dzwońcami, wróblami i czyżykami zawitała samiczka gila i para grubodziobów. A wczoraj na balkonie pan Synogarlica uskuteczniał zaloty do pani Synogarlicy i namawiał ją, by została panią Synogarlicową. Kłaniał się, gruchał, nadymał, rozpościerał ogon i zamiatał nim barierkę, a ona zerkała mu ponad ramieniem na karmnik i wydać było, że myśli : "Jemu amory w głowie, a ja bym coś przekąsiła."

Normalnie wiosna. Wiosna. :D

8 komentarzy:

  1. dzieci z porażeniem mózgowym mają zajęcia terapeutyczne z konikami , więc musi w tym ujeżdżaniu być jakaś siła :)ale ja wolę koty , psy :)i pracę (umiarkowaną oczywiście) w ogródku.
    też uszkodziłam opuszkę kciuka...naprawiałam kabel od anteny tv , tam jest bardzo ostry drucik
    :/ pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Di - Jak sobie skaleczymy kciuk to nagle okazuje się, jak bardzo jest on nam potrzebny. Współczuję skaleczenia i mam nadzieję, ze szybko się zagoi.

    Jazda na koniu budzi we mnie jakieś atawizmy, to złapanie jednego rytmu ze zwierzęciem, kierowanie nim, już nie mówić o upojnym pędzie przy galopie. Może w poprzednim życiu byłam stepowym jeźdźcem? ;)

    pozdrawiam wieczornie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) To bardzo się cieszę. Widzę ile radości to sprawia Ele i Kacperskiemu. (Ja niestety jenom na mule jeździł :P) Ele coś tam przebąkuje o wrześniowym rajdzie konnym. :)

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamietam ten 'bol' po pierwszej, dlugiej jezdzie - praktycznie nie moglam na drugi dzien siedziec ;) Ale potem bylo juz coraz lepiej ;)

    A wiosna nareszcie zagoscila juz na dobre, na szczescie :)

    Pozdrawiam serdezcnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kciuki chodzą po ludziach ;), mnie dopadł przedwczoraj, zastrzał. Wylizałam się właściwie już dziś. Ale nie da się ukryć, że okazuje się po uszkodzeniu, do czego jest potrzebny ^ ^ Piękne krokusy! Mniam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Poreclanko - współczuję zastrzału w kciuku, dobrze, że już ci przeszło, bo to szalenie potrzebny palec.
    Zdjęcie krokusów to już historia - przekwitły, teraz królują miniaturowe narcyzy "Tete a tete"

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie wczoraj było słonecznie, i nawet wyszłam na chwilę z domu zrobić zdjęcia forsycjom :-) Przed blokiem kwitną fiołki :-)) Dziś już niestety pochmurno, ale mam nadzieję, że słonecznych dni będzie coraz więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miriel - wczoraj i dzisiaj słońce świeciło cały dzień, dziś było nawet 18 stopni w Oliwie - normalnie upał ;)
    jutro też ma być ponoć słonecznie, może umyję okna, bo brudne jak nie wiem co...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)