niedziela, 15 maja 2011

Gość


Przychodzi od kilku dni.
Kręci się po ogrodzie, przesiaduje na grządkach u mnie i u sąsiadów. Kościsty, zrudziały od słońca czarny kocur.
Nie wiem skąd przyszedł, możliwe, że z drugiej strony wielkiego dzikiego ogrodu, który jest obok, a gdzie żyje sporo kotów dokarmianych przez mieszkających obok ludzi.Jest nieufny, ale nie boi się ludzi panicznie.
W słoneczne dni wygrzewa się na trawie pod porzeczkami sąsiadów, szuka  cienia pod moim stołem ogrodowym, a w czasie deszczu przesiaduje pod okapem na suchym pieńku.

Postawiłam w ogrodzie miseczkę i noszę mu tam suchą karmę - wodę ma w poidełku dla ptaków.
Moje koty ignorują go możliwe, że wynika to z rozmiarów i ciężkiego spojrzenia zaprawionego w bojach zabijaki.

14 komentarzy:

  1. Z wolna powraca mi chęć pisania komentarzy...Po moich przejściach zaczynam się uśmiechać...np.do Twojego samotnego kocura i do innych też...Takiemu dzikuskowi pewnie trudno zdjęcie zrobić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ma kocur szczęście, trafił na Ciebie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocur pewnie nieufny nie bez przyczyny, tego nauczyło go życiowe doświadczenie, no ale wie, że ludzie czasem karmią :-) Widzi też, że u Ciebie mieszkają koty, czyli znajdzie się jeszcze trochę jedzenia dla trzeciego.
    A zdjęcia to mu chyba jak paparazzi robiłaś ;-))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tkaitko - dziękuję za komentarz :)
    kocur płochliwy trochę, więc zdjęcie z miską robione jest z balkonu.

    pozdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Di - koło mnie jest ogólnie okolica przyjazna kotom, sąsiadka daje mu mleko, a pan od hurtowni z psim i kocim jedzeniem ma na stałe wystawiona miseczkę z karmą.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miriel - zdjęcia robiłam z balkonu i w ogrodzie, z daleka, na pełnym zoomie. Może nie do końca dlatego, że jest płochliwy, ale mam jakieś opory w bezczelnym lataniu za zmęczonym kotem z aparatem po to tylko, by mu cyknąć fotkę. Właśnie nie chcę być jak paparazzi.

    Dziś dałam mu mielone mięso - wołowinę i wieprzowinę - i licząc, że się na nią chętnie skusi wkropiłam tam kilka kropel witaminy C, bo kocisko coś kicha. Nic z tego - mięso leży, kot powąchał i sobie poszedł. nie jest aż tak głodny, by zjeść zakropione witaminami mięso. Szkoda, przydało by mu się to.
    Może jutro kupię jakieś witaminy dla kotów i spróbuję w ten sposób go podejść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiewiórko - może być trudno z przemyceniem kotu, czegoś, co mu sie nie podoba...ale moze się uda. trzymam kciuki, bo szkoda by było, zeby się stworzenie rozchorowało; z drugiej strony, moze mu to kichanie przejdzie. Tak sobie myslę, czy przypadkiem się nie zaprzyjaźnicie z nim i czy moze nie przypadkiem sie pojawił...nie, nie chcę spekulować, bo różnie może w zyciu być:). Ale widać, że mu u Was dobrze, skoro bywa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewiórko, ja sie absolutnie nie chcę mądrzyć, ale wieprzowina dla kotów niedobra, nie dawaj mu. Wolowina tak, nie musi byc mielona, w kawałkach i z kawałkami ścięgien zje chętniej niż rozdrobnioną. Witamina c ludzka tez raczej na nic mu sie nie przyda i jej zapach go na pewno nie zachęci.
    Gratuluje przychówku, jak juz zaczął przychodzić, to może sie zadomowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nasza domowa kotka (u rodziców) wrąbała w święta suchą krakowską (chyba wieprzowe?), tłuszcz z 6 kawałków sporej szynki parmeńskiej (też wieprzowej) i kawałki kurczaka (nie wieprzowina, fakt:P). Była szczęśliwa, zadowolona i ocierała się radośnie o wszystkich. I nic jej nie było. Więc może to indywidualnie u kotów?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiewiórko, pisząc paparazzi, miałam właśnie na myśli, że robiłaś mu zdjęcia z daleka i ukrycia :-)

    Pozdrowienia dla Twoich kotów :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Maryno - nie wiedziałam, że wieprzowina nie jest wskazana dla kotów. Fakt, że wśród kociej karmy są rozmaite smaki, ale wieprzowiny nie ma. Moje domowe rąbią ją jak tylko dostaną - dostają rzadko, jako przysmak, czubatą łyżeczkę na raz.
    W każdym razie Chudy odmówił jedzenia mięsa, polazł gdzieś na resztę dnia, a mięso sprzątnęłam wytrzepując je najpierw z mrówek, które nic nie miały przeciwko wieprzowinie i witaminie C. Aha, witaminę kazała mi dawać p.weterynarz jak Haker był zaziębiony (on też nie chciał jej brać).

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. żabko - moje też jedzą i wieprzowinę i wędliny, ale to nie dowodzi, że jest to dla nich dobre. Wędliny są słone i przyprawione, więc zwierzaki nie powinny ich dostawać. Tak wie, moje też żebrzą i ich instynkt śpi martwym bykiem jeśli chodzi o szynkę, a Bibi uwielbia mięso z grilla - sadowi się przy ni jak tylko zaczynamy rozpalać węgle.
    Grunt, by to co niezdrowe było od czasu do czasu, to wszystko zachowa równowagę ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miriel - domyśliłam się ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piekny ten 'zabijaka'! :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)