środa, 18 maja 2011

zmiana konia

Dziś dostałam Graala.
Jako, że nie należy uczyć się jeździć tylko na jednym koniu, by nie nauczyć się jazdy "pod" niego, dzisiejszą jazdę miałam na Graalu. 
Wysoki, długonogi gniadosz, ma opinię "okropnie wybijającego" w kłusie i miękkiego w galopie. Na ostatniej jeździe jeżdżąca na nim kobieta całą godzinę skarżyła się na to, że trzęsie i że zaraz z niego spadnie. Wsiadałam pełna obaw, które okazały się całkiem bezpodstawne.
Graal jest koniem, na którym można  się więcej nauczyć. Nie chodzi jak automat wzorem Kamy, robi dokładnie to, co mu każe jeździec. Jeśli przestaje się dawać znak łydką, że ma iść to Graal staje.
Owszem, kłus ma bardziej wybijający niż Kama, ale po kilku okrążeniach jak złapałam rytm, to jeździło mi się bardzo dobrze.
W rezultacie jazda, której się obawiałam okazała się przyjemną i dobrą lekcją.

9 komentarzy:

  1. O, ja też dzisiaj jeździłam na twardym koniu :) Do anglezowania to jest nawet wygodniejsze, problem się pojawia przy kłusie ćwiczebnym, można się nieźle poobijać, mój Kuba coś o tym wie. No, ale każdy musi przez to przejść, nie? A takich ludzi, co przez godzinę narzekają z siodła, nie słucham tak samo jak tych, co się przez 10 minut mądrzą - u mnie w stajni wszyscy narzekają na jednego z moich ulubionych koni.

    Natomiast ciekawe jest to, co napisałaś o łydce - wg tego, czego ja jestem uczona, dobrze ujeżdżony koń nie powinien niczego zmieniać, dopóki nie wydasz mu nowego polecenia - zwolnić ani stanąć też nie powinien. W wielu miejscach czytałam, że nieustanne przykładanie łydki (naprzemienne, jak się domyślam? też mnie tak uczono w innym miejscu) znieczula konia na tę pomoc i po jakimś czasie robi się z tego problem. I rzeczywiście z moich obserwacji wynika, że to się sprawdza, chociaż wiem, że uczą tego w wielu miejscach. Ciekawa jestem, skąd się bierze ta rozbieżność, czy Twoja instruktorka mówiła coś na ten temat?

    PS. zamieściłam dodatkowy link do stokrotek, mam nadzieję, że to rozwiąże problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kai - może źle sformułowałam to o łydce, Graal po prostu robi dokładnie to, co mu każe jeździec. Jak jest taki początkujący jak ja i nie panuje nad ciałem, to dostając sprzeczne impulsy koń się zatrzymuje.
    Niemniej porozmawiam przy okazji z instruktorką, może powie mi coś ciekawego.

    Dziękuję za nowego linka do stokrotek, już lecę go sprawdzić :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To super,że uczysz się nowych rzeczy, ja ostatnio też, chociaż baaardzo podstawowych ;-)
    Ładnie się ten koń nazywa :-) A "młody" na nim jeździ? (bo tak mi się skojarzyło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miriel - dobrze Ci się skojarzyło - Młody jeździł na Graalu na lonży. Ostatnio dostał innego konia, Tarkana (konika polskiego) i był zachwycony jego miękkim chodem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja Ciebie podziwiam... :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Kacper uczy się do ujeżdżenia i ćwiczy skoki przez przeszkody. Ja natomiast uczę się poruszania na szwedkach. Skaczę coraz lepiej i żaden słoik już się nie oprze moim dłoniom. :)

    Pozdrawiam

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  7. MLku - gratuluję Wam obu, ale bardziej podziwiam Ciebie - Kacper ma czysta przyjemność, a Ty umiesz ją znaleźć w przymusowej sytuacji, więc przyznasz sam, że większe uznanie należy się Tobie :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje - to bardzo wazne, by nie uczyc sie jezdzic tylko na jednym koniu! Ja tez co kilka lekcji mialam innego, choc moja ulubienica byla jednak pewna charakterna Penelopa ;) Charakterna, ale jaka piekna i pelna wdzieku! Rozmarzylam sie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Beo - często tak się składa, że te charakterne są najbardziej lubiane... bo taki koń to wyzwanie i daje o wiele więcej satysfakcji niż posłuszny konik.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)