niedziela, 12 czerwca 2011

zawody CSIO


Na sopockim hipodromie odbyły się Międzynarodowe Oficjalne Zawody w Skokach CSIO 3. Poszliśmy z Młodym na dzisiejszy Konkurs o Grand Prix Sopotu pod patronatem Prezydenta RP, konkurs liczony do międzynarodowej listy rankingowej pod patronatem Rollex'a, z pulą nagród: 40 000 CHF.

Jak przyjechaliśmy na teren wyścigów, zawodnicy zapoznawali się z parkurem, oglądali każdą przeszkodę. 

 Potem znaleźliśmy miejsca na trybunie i przyglądaliśmy się rozgrzewce zawodników.
 

Parkur był trudny,przeszkody miały wysokość od 150 do 160 cm. Pierwsza była stacjonata wysokości 145cm.
 

potem był rów z wodą


okser w kombinacji

 
i znów stacjonata
 
Łącznie było czternaście przeszkód.

Część koni skakała bezbłędnie, niektóre robiły zrzutki czy tez zawodnik przekraczał limit czasu (80 sekund). Zdarzało się też, że koń wpadał, a raczej wdeptywał, w rów z wodą.

Był też koń, który zdecydowanie odmówił skoku, wyłamał, a po zrobionej wolcie i ponownym najeździe również wyłamał i zaczął stawać dęba.
 Po dwukrotnej odmowie skoku następuje dyskwalifikacja - koń i zawodnik opuścili parkur żegnani oklaskami pocieszenia.

Spędziliśmy bardzo przyjemne popołudnie.

10 komentarzy:

  1. A to ciekawe... Jak czytam o takich zawodach czy wyścigach konnych, to automatycznie kojarzą mi się jakieś sceny ze starych filmów... bracia Marks na przykład :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miriel - bracia Marks?? Czemu oni? To Flip i Flap też się łapią na te skojarzenia?

    Mnie zawody jeździeckie kojarzą się z czymś zdecydowanie bardziej wyrafinowanym, nie umiem dokładnie powiedzieć z czym, ale z pewnością nie z przedwojennymi komediami sytuacyjnymi :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne są te konie :)! Ale nic nie rozumiem z tych opisów :D - skaczą wysoko w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, Flipa i Flapa to prawie nie pamiętam, ale braci Marks swego czasu oglądałam. Tak samo kojarzą mi się wyścigi konne z filmami z Marilyn Monroe. Zdecydowanie nie myślę o tym, jako o czymś wyrafinowanym, bo poza tymi komediami, to mam raczej niezbyt dobre skojarzenia - kiedyś tak w życiu też zdarzyło mi się oglądać coś o koniach, które, gdy wypadają z wyścigów czy zawodów, to już są niepotrzebne i idą na ubój. Dlatego ten koń, który nie chciał skoczyć przez przeszkodę to mnie trochę zmartwił. Może teraz ludzie są odrobinę bardziej ludzcy wobec zwierząt, ale kiedyś to konie bardzo męczono treningami i zawodami, nie liczono się z ich zdrowiem, taki koń, gdy wypadał z zawodów, to już się nie nadawał (ludziom) do niczego. Właściwie teraz też tak się zdarza, że jak koń wypada z interesu i nie przynosi dochodów, to się go oddaje do rzeźni. Dlatego nie mam wyrafinowanych skojarzeń z takimi zawodami... :-(

    Nie wiem, czy zaglądałaś na tę stronę Centaurusa, tej fundacji która wykupuje konie, o które ludzie już nie dbają, bo im są "nieprzydatne". Można im wpłacać pieniądze, to mają na wykup koni od rzeźni.

    http://centaurus.org.pl/

    Jak tylko mam trochę pieniędzy, to im wpłacam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miriel - konie startujące w zawodach skoków przez przeszkody są z bardzo dobrych hodowli i kosztują dziesiątki tysięcy euro - takich konie nie wysyła się do rzeźni za jedno wyłamanie. Przygotowanie do takich zawodów trwa kilka lat zanim zacznie koń startować, a skaczą nawet konie piętnastoletnie i starsze. Zawodnik trenuje z koniem masę czasu i ma do niego indywidualny stosunek.
    Najczęściej powodem odmówienia skoku jest błąd jeźdźca, źle dany sygnał czy przebłysk zawahania, które zwierzę natychmiast wyczuwa - koń nie jest za to karany, a na zawodach źle potępiane jest nawet niewielkie niezadowolenie okazywane przez jeźdźca koniowi. Kiedyś było inaczej, fakt, ale czasy się zmieniają.

    Myślę, że ten los o którym wspominasz dotyczy częściej koni, które zostały zakupione przez nieodpowiedzialnych ludzi jako chwilowy kaprys czy "prezent" dla dziecka. lub tez koni gospodarskich, które przestają być potrzebne. Nieodpowiedzialni ludzie trafiają się wszędzie i nie tylko konie cierpią z ich powodu.
    Konie, które kończą karierę sportową przechodzą do hodowli lub są przekwalifikowywane jako konie rekreacyjne, często zdarza się, że sami zawodnicy wykupują je, by jeździć na nich dla przyjemności.

    Znam fundację Centaurus :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze chciałam zobaczyć taki konkurs na żywo. Sprawiłaś że prawie, prawie tam byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. brawo, dla tego upartego konika :D mam zaległości w czytaniu , ale już nadrobiłam , wiem co w trawie piszczy , w kuchni, na drutach i u Chudego:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewiórko, dziękuję za wyjaśnienie. Mam nadzieję, że odpowiedzialnych ludzi jest wystarczająco wielu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś, dawno temu te zawody odbywały się w Olsztynie, na stadionie w Kortowie, czyli w dzisiejszym kampusie uniwersyteckim. Ja w tamtych czasach też tam studiowałam. To był czerwiec, czas egzaminów, ale spędzałam na tych zawodach całe dnie. Pamiętam tę cudowną atmosferę, kupowałam kosz truskawek i siedziałam na trybunach godzinami. Patrzyłam na piękne konie, zdolnych jeźdźców (Polacy też się wtedy liczyli w walce o medale). Ech, jakie miłe wspomnienia :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewarub - witam na blogu miło, że zajrzałaś :) Zawody jeździeckie mają specjalną atmosferę i wielki urok - tyle pięknych, eleganckich zwierząt, że nie wiadomo na co najpierw patrzeć.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)