poniedziałek, 11 lipca 2011

Sweterek Peacock skończony i skarpetki w bonusie

W międzyczasie skończyłam sweterek Peacock.
Zużyłam na niego 228 g włóczki malabrigo, 100% merino superwash - świetnie się z niej robi, a sweterek jest miękki i bardzo przyjemny w noszeniu. Ciepły :)
Robiłam na drutach 4mm, bezszwowo od góry.
Zmiany proporcji kolorów w poszczególnych motkach których tak się obawiałam, w gotowej robótce nie są az tak rzucające się w oczy, w rezultacie jestem bardzo zadowolona z efektu.
na płask
szczegół ściągacza rękawa
na modelu ;)

~~~~~~~~

Jako, że włóczka okazała się być bardzo wydajną i zostało mi 72 gramy z ostatniego motka, zrobiłam sobie skarpetki z warkoczykami, z których również jestem szalenie zadowolona.  Mają wysoki ściągacz i można je nosić zawijając go (niższe) lub prostując (wyższe).
Skarpetki robiłam zaczynając od palców, na drutach nr 3,5, pięta zrobiona metoda rzędów skróconych.
na płask z pokazaniem możliwości wywijania ściągacza
na modelu w dwóch wariantach ściągacza

12 komentarzy:

  1. I tak Cię można poznać na tym zdjęciu ;-))) Kto Cię widział, to Cię rozpozna ;-))))

    Zrobiłam Ci taki hurt na blogu, bo cofnęłam się do czerwca, żeby sprawdzić, jak to było z tym sweterkiem. No i ładnie wygląda :-) Wcale nie wygląda jak z dwóch różnych włóczek :-)Super się układa to żółte, tak trochę na ramionach, i dobrze, że rękawy są bardziej stonowane i ciemniejsze. Ładny jest ten sweter :-)

    I hehe, to dopiero zestaw: sweter ze skarpetkami :-) Ładny wzór na tych skarpetkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miriel - wiesz, jak mnie ktoś już zna, to rozpozna mnie nawet z obciętą głową ;) Liczyłam raczej na to, że jak mnie ktoś nie zna to się niczego nie dopatrzy na tym zdjęciu. Jakoś bez głowy wyglądało całkiem dziwnie.

    Żółte w sweterku schodzi na ramiona, bo był robiony od góry i w całości. W każdym razie ciesze się, że uważasz, ze sweterek jest ładny :) A para ze skarpetkami to taka klamra kolorystyczna - sweterek góra, skarpetki dołem, a w środku jakieś spodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahaha, no bo gdyby ubiór ograniczał się tylko do sweterka i skarpetek to by było... ekstrawagancko ;-))))

    No dobra, mówisz, że jak obcięłaś głowę, to dziwnie, a jak robiłaś zdjęcie skarpetkom, to obcięłaś całą siebie! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudeńko :D Uwielbiam długie ściągacze w rękawach i te kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Melicja - dziękuję za miłe słowa :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bardzo szybko przecieram skarpety i tu zaznaczę nie mam skamieniałych pięt :D później żal mi pracy włożonej w ich wykonanie. chyba, że posłużą do wylegiwania się na tapczanie, w zimne wieczory :D ale póki co to nie potrafię zrobić takich fikuśnych skarpet, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Di - robione ręcznie skarpetki służą mi wyłącznie do wylegiwania się na tapczanie ;) Jak na moje przyzwyczajenia są za grube na noszenie w butach, a kaloszy prawie nie noszę, chyba, ze na grzyby jesienią ;)

    A co do fikuśności to te skarpetki są moimi pierwszym "fikuśnymi" - to proste warkoczyki 2 na 2 oczka - jedyny problem to rozliczyć oczka na początku, a potem już samo się robi ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakaś długa ta przerwa na blogu... :-) życzę ciepła i lata!

    OdpowiedzUsuń
  9. Miriel - miło, że zajrzałaś :) Jakoś nie mogę się zebrać do pisania...

    miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no ja zaglądam częściej... nie tylko wtedy,kiedy komentuję ;-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)