wtorek, 27 września 2011

Głos z Kanapy

'Allo 'allo, tu Kanapowa Wiewiórka...
Tia... nie ma co się okłamywać, w chwili obecnej moje życie toczy się na kanapie. Nie powiem, żeby było mi na niej niewygodnie - człowiek to stworzenie o niesamowitych zdolnościach potrafiący przystosować, jak nie siebie, to miejsce w którym przebywa do własnych potrzeb. Tak więc na kanapie oprócz mnie bytują: laptop, komórka i jej skarpetka oraz  kabel do połączenia z laptopem (może zrobię jakieś zdjęcie, no i trzeba ją ładować), słuchawka telefonu stacjonarnego (żeby mi nie darł się ze stolika), poduszki różnych kształtów i rozmiarów, koc, dwa szale (bo pod kocem może być za gorąco, a bez szali jednak za zimno) osobny na ramiona a inny na nogi, piloty do tv, metalowe przedwojenne pudełko po herbacie zawierające obecnie druty i inne drobiazgi potrzebne do dziergania, robótka i włóczka na nią i, okresowo, dwa koty. Dużo tego, ale wbrew pozorom nie panuje tu zbyt duży Sajgon, może dlatego, że kanapa jest duża.
Nie będę robić zdjęcia całości, ale pokażę Wam owe przedwojenne pudełko po herbacie. Należało do mojej Babuni, która przechowywała w niej zioła do płukania włosów, nawet teraz metal ma delikatny zapach tataraku i kory dębowej.
Co do kolana, przyczyny zalegania na kanapie, byłam wczoraj na kontroli u lekarza. Pan doktór był bardzo zadowolony z faktu, że noga mnie prawie w ogóle nie boli, zmienił opatrunek i pochwalił wiele razy za to, ze tak szybko zdecydowałam się na operację. Stwierdził, że mało kiedy mają okazję robić takie świeże urazy, że 10 dni to glanc-nówka, i że byli zachwyceni, iż im taką zabawkę przyniosłam. Lubimy jak nas chwalą, wsio ryba za co, tak więc pławiłam się w tych pochwałach jak pączek w maśle, chociaż część zdroworozsądkowa rozumu krzyczała, że żadna to moja zasługa, że kolano bolało jak cholera i sama chciałam jak najszybciej zrobić to co trzeba by zaczęło się goić.
Za tydzień pan doktór zdejmie mi szwy, na razie rozpakował mnie z zawojów bandaża i teraz na kolanie mam niewielki gazik przyklejony plastrem, który zakrywa mi dwie urocze dziury, każda z jednym szwem z czarnej żyłki.

Projekt Morski Brzeg skończony, teraz czekam aż ktoś z rodziny ulituje się i zaniesie go wysłać na pocztę, wcześniej zakupując kopertę. Zdjęcia pokażę na blogu później, jak już przesyłka dotrze do celu.
Szal Niebo i Chmury się robi - jestem w połowie i mam 100cm szala. Wydziergałam cały motek i z drugiego najpierw dziergam kieszenie, a potem to co zostanie zamienię w szal.

ps. Aha, adoptowałam wirtualnego kota, zamieszkał na górze bocznego menu. Otrzymał imię Makary i uprasza się o pogłaskanie go od czasu do czasu, bo on to lubi ;)

9 komentarzy:

  1. ja jestem z natury kanapowcem :) pogłaskałam Makarego. pudełko po babci intrygujące :) niech dobra moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kot wymiziany, pudełka piękne. Nastrój kanapowo senny entuzjastycznie obecny. Pozdrawiam ciepło Twoje kolano.

    OdpowiedzUsuń
  3. również ode mnie uściski i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, chociaż..., na tej kanapie wydaje się być całkiem przyjemnie :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to masz na tej kanapie prawie wszystko, co zapewnia kontakt ze światem - laptop, telefon i telewizor ;-))) Ciekawa jestem bardzo, jak wygląda Morski Brzeg, to musi być coś pięknego :-)))
    Ja też bardzo Cię chwalę, za tak szybkie zdecydowanie się na operację (mądra Wiewiórka! :-))) i cieszę się, że będziesz mogła już niedługo ćwiczyć to kolano, żeby było zdrowe i sprawne :-)

    Aż sprawdziłam, co to jest Mikado - nazwa pochodzi od XIX-wiecznej angielskiej opery komicznej, której akcja dzieje się w Japonii (przejrzałam plakaty z tego czasu - śmiesznie wyglądają angielskie aktorki przebrana za Japonki ;-)

    Ta Twoja puszka to produkt rosyjskiej firmy działającej przed wojną w Warszawie :-) Śmiesznie: rosyjska firma, działająca w Polsce, motyw japoński, a napis po francusku... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesze sie, ze wiesci tak dobre! Obys jak najszybciej mogla opuscic kanape (choc z doswiadczenia wiem, ze przebywanie na niej wcale nie bylo takie straszne ;)).

    Pozdrawiam serdezcnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Beo - dziękuję za miłe słowa :)
    Kanapa jako taka nie jest zła, ale irytująca jest niemożność robienia tego co zwykle w taki sam sposób jak zwykle. No, ale wciąż się trzymam nadziei, że to tylko na jakiś czas.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokladnie tak Wiewiorko! Przez kilka dlugich nie miesiecy nie moglam praktycznie nic robic, a w sumie chodzenie o kulach trwaloaz 9 miesiecy, rozumiem wiec doskonale, jak mozna sie wtedy czuc... Ale grunt to pocieszac sie, ze i na kanapie moze byc milo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Beo - aż 9 miesięcy!?! Straszne. Widzę, że ja to nie mam co narzekać, bo mnie czeka raptem miesiąc.
    A na kanapie zadomowiłam się całkiem i jest na niej coraz fajniej ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety, mialo byc 4-6 tygodni (niewinne zlamanie palca u stopy), a zakonczylo sie algoneurodystrofia i miesiacami unieruchomienia :( Ale ja mam akurat takie niepisane szczescie do roznych dziwnych przypadkow ;))

    Trzymam kciuki, by ten miesiac jak najszybciej minal Wiewiorko!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)