poniedziałek, 12 września 2011

upadek prawie kontrolowany - update

Podejrzewam, że to ostatni "koński" wpis.

Byłam u lekarza z kolanem i okazało  się, że wcale nie jest wesoło. Mam rozerwaną łąkotkę i czeka mnie operacja, bo to samo się nie zaleczy.
Przy najlepszych układach zdrowa będę za półtora do dwóch miesięcy.
Mogę też nie robić tej operacji i łazić z takim bolącym kolanem, ale nie moge prowadzić samochodu, bo może mi się w każdej chwili zblokować.
Ogólnie jest do bani...

22 komentarze:

  1. Ojej! Kolano to taka trudna sprawa, koniecznie zajmij sie tym jak najszybciej. Jesli operacja to trudno, trzeba i tyle. A na rehabilitacje to do Swinoujscia zapraszam, daleko masz?
    Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam trochę po necie o tym, i piszą ludzie, że nicnierobienie i czekanie aż się "zagoi" to najgorsza z możliwych opcji, bo może doprowadzić do tego, że w ogóle nie będziesz mogła chodzić...

    Wzięcie z gips i unieruchomienie tak samo kiepski pomysł. Piszą, żeby zrobić jakąś artroskopię, najlepiej u dobrego lekarza, wtedy najlepsze są wyniki, i od razu można rehabilitować. Nie daj się kroić tradycyjnie.

    Najlepiej szybko w miarę się zorientuj, gdzie najlepiej robią tę artroskopię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli mnie mozesz nie robic tej operacji... za duze ryzyko i wiecej bolu, dwa miechy szybko pekna. Tak ja mysle. Nie mow, ze jest do bani, moglo to sie skonczyc o wiele gorzej.
    Uszory do gory. Trzymam kciuki za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowia życzę :)
    No i zabieg koniecznie wykonać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. O masz ci los. Ale to takie trochę dziwne, że początkujących jeźdźców sadzają na płochliwe konie. Sama jeździłam, syn jeździł też i to sporo. Zawsze dla tych o mniejszych umiejętnościach koniki dawano łagodne i "stabilne".
    Życzę powrotu do zdrowia!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... chyba jednak powinnaś iść na tę operację.
    Ale się porobiło...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że ni jednak nie będzie ostatni koński. Oczywiście trzeba odpocząć, wyleczyć i zrehabilitować nogę. I wtedy ewentualnie podjąć decyzję. Jestem pewien, że będzie dobrze. :)

    Serdeczności

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  8. no i jest jednak hardcore.. Sport to zdrowie :) Mówię to ja z krzywą stopą od niezrośniętego skręcenia kostki na koszykówce, mój kumpel z problemami z kręgosłupem po koszu, kolejny z bólami łokcia, jeden z osteofitem na kręgosłupie, 2 z wyciętymi łękotkami i MumakiL po parku :)

    Wszyscy żyjemy ;) Nie martw się, nawet jeśli będzie trzeba wyciąć łękotke to u mnie w pracy 2 kumpli tak ma (1 nie ma dwóch) i spoko biegają, grają w squasha, pływają itp. itd. :) Głowa do góry :)

    Ja stwierdziłem, że to już nie jest sport dla starych ludzi :D i sobie odpuszczam :))) Pitolę te wszystkie kontuzje, nie chce mi się w cholerę później kolejne 2 miesiące rehabilitacji robić i 5 miesięcy reaktywacji do stanu normalnego :) Pitolę sporty urazowe :)) Przerzucam się na yogę. Będę medytował w rajtuzach jak ekipa z Robin Hooda ;D i rozściągał rajtuzy wzmacniając mięśnie grzbietu :))

    Najważniejsze że z głową u Ciebie wszystko ok ;)) 3ymaj się i kuruj, zagoi się spoko :) Najgorzej będzie do zabiegu (oni teraz to chyba robią przez małą dziurkę w kolanie, nawet nie tną ani nic) a potem to już ulga i rehabilitacja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ..i po co ci to było po co ? tak, wiem, wiem wszędzie może zdarzyć się taki przykry wypadek ,zdrowiej !

    OdpowiedzUsuń
  10. pimposhko - dziekuję :) Oczywiście naprawię sobie kolano najszybciej jak się da. Do Świnoujścia mam zdecydowanie za daleko, bo mieszkam w Gdańsku :)

    Miriel - u tego lekarza od początku była rozmowa tylko o artroskopii. Skoro jest taka mało inwazyjna metoda, to tradycyjne rozkrawanie kolana nie ma sensu. Dziękuję serdecznie za wszystkie rady i opisy - przydały
    się, rozjaśniło mi się w głowie :)

    Viola, Calima, Oslun, AgaB, Jasna 8 - dziękuję za współczucie i miłe słowa :)

    MumakiLu - nad końmi zastanowię się jak wyzdrowieję. Dziś nie wydaje mi się, by była to bezpieczna forma ruchu dla mało elestycznych i wyćwiczonych osób.

    bincoder - rozbroiłeś mnie tym komentarzem i wywołeś szeroki uśmiech :D - dziękuję! Jedyne co mnie zastanowiło, to to, czy rzeczywiście z głową wszystko u mnie OK, bo co do tego to zawsze miałam sporo wątpliwości ;)

    No i chciałabym zobaczyć jak ćwiczysz jogę w rajtuzach ;DDD

    Di - sama się siebie pytam, po co mi to było... ehhh... mądry Polak po szkodzie, jak widać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak Ci współczuję. :( Co za pech.

    Pech! Nie "po co Ci to było". Było po to, żebyś poznała coś nowego, doświadczyła czegoś nowego. Po to podejmuje się każde wyzwanie, a sport jest wyzwaniem. Zwłaszcza taki jak jazda konna, która wymaga o wiele więcej niż fizyczny wysiłek i sprawność. Wielu jeźdźców spada z koni, niewielu ma poważne kontuzje. Mam nadzieję, że Twoja operacja będzie udana, a rehabilitacja skuteczna. Nie będę Cię namawiać do powrotu do jazdy konnej, skoro uważasz, że podjęcie jej było błędem. Chociaż według mnie to duża szkoda. Ale mocno trzymam kciuki za Twój powrót do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  12. kai - dziękuję za miłe słowa.
    Zgadzam się z Tobą, że nie każdy kto spada zaraz robi sobie większą krzywdę niż siniaki i że jada konna jest wyjątkowym sportem pozwalającym na kontakt z inną żywą istotą. Ale z drugiej strony jeździć i wciąż się bać, że się spadnie to bez sensu.
    Dziś nie wiem jaki będzie mój stosunek do jazdy, wciąż mam za duży kołowrót w głowie. Z pewnością najpierw muszę wyleczyć kolano, ale potem się zobaczy.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wiewiórko, jest taka zasada w jeździectwie, i ona się sprawdza: im szybciej po wypadku wsiądzie się ponownie na konia, tym mniejszy uraz zostaje. Wystarczy wsiąść, 10 minut stępa, nic więcej.
    Ale rozumiem, że masz obawy, są zupełnie uzasadnione.
    I keep fingers crossed za Twoje kolano, daj znać po zabiegu, artroskopia nie jest straszna :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kai - znam tę zasadę, więc zaraz po upadku wdrapałam się na Kamę i wróciłam na niej do stajni (około 10 minut właśnie :) ) - co mnie najbardziej zdziwiło to to, ze udało mi się na nią wsiąść z ziemi, choć na maneżu używam stołeczka, bo jest dla mnie za wysoka ;)

    Dzięki za fingers crossed ;) i będę zdawała relację z kolanowego frontu co jakiś czas. Na razie czekam na zdjęcie.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki za to, żeby operacja się udała i żebyś mogła śmigać jak bywało drzewiej...
    Obu konsekwencje upadku okazały się bardziej niegroźne niż są bolesne. Ech, co za pech... No i szkoda, gdybyś już nie mogła jeździć... Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, Wiewiorko, alez mi przykro! Zamarlam czytajac poprzedni wpis... Dobrze, ze 'tylko' tak sie to skonczylo!

    Uwazaj teraz na siebie...
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Strasznie mi cię szkoda Wiewiórko !!!! Wracaj do zdrowia. Wiem trochę późno piszę ale fajnie by było gdybyś wróciła do jazdy konnej ale może nie w teren bo upadek może się zdarzyć. A jeśli już na maneż to może na razie bez galopu. Ja też jeżdże w Kumakach ale jeszcze nie w teren galopować to mi jeszcze nie dali takiej szansy się nauczyć.Pozdrawiam !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, Zosiu, że skomentowałaś ten wpis - to już minął prawie rok jak znalazł się na blogu :)
      Myślę, że nie wrócę do konnej jazdy, ale to nie znaczy, że przestałam lubić konie ;) Mam nadzieję, że Tobie jazda konna przyniesie wiele przyjemności i że będzie z Ciebie świetna amazonka. Na teren i galopy przyjdzie czas - lepiej porządnie nauczyć się podstaw na maneżu, by potem mieć dużo przyjemności z jazdy w terenie.

      pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Już od dwóch dni galopuje ale w innej stajni !!!! KONIK w Barniewicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna wiadomość, gratuluję! :)))

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)