niedziela, 16 października 2011

wolność za cenę zmarznięcia

Chudy to dziwny kot.
Jak jest w domu, to jest bardzo spokojny, nie chowa się po kątach, nie rozgląda z dzikim, wytrzeszczonym okiem, nie miauczy rozpaczliwie. Mało, że pozwala się głaskać to do tego przychodzi i sam ładuje się na kolana z głośnym mruczeniem.
Jak tylko wyjdzie na dwór staje się dziki i nieufny. Nie da do siebie podejść, do miski podchodzi jak sypiący jedzenie się od niej odsunie.
Mimo dwóch nocy spędzonych w cieple i bezproblemowym wypuszczeniu z domu rankiem, kiedy tylko chciał, ostatniej nocy nie dał się namówić na przyjście do domu. Ani nie dał się złapać, ani nie przyszedł sam. Ostatnie namawianie mąż uskuteczniał o dwunastej w nocy i też na darmo - w rezultacie nasypał mu tylko jedzenia do miski, która stoi tuż przy jego posłaniu.
Chudy spędził noc pod swoim fotelem ogrodowym, gdzie ma zrobione prowizoryczne schronienie. Tyle, że wieczorem zaniosłam mu tam dodatkowo złożoną grubo stara narzutę na łóżko, by nie spał bezpośrednio na ziemi, a właściwie korze.
W nocy było zero stopni, a rano Chudy spał sobie na tej narzucie pod fotelem i miał nawet niedojedzoną karmę. Ehhh... dziwny kot.
No i co będzie zimą?

7 komentarzy:

  1. Wlasciwie czytanie Twojego bloga zaczelam od jednego wpisu o Chudym, a potem przesledzilam to co jeszcze innego piszesz, ale to ze tak powiem informacyjnie. Czytajac dzisiejszy wpis pomyslalam sobie ze, moze buda byla by dobrym rozwiazaniem, a bo to i dach nad glowa i cos cieplego do srodka na dno mozna polozyc ...

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest po prostu twardziel, a nie jakiś ciepluch ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Dina - jeśli będzie zdecydowanie odmawiał spania w domu to skończy się na budzie, przecież nie może zimą spać bez żadnej osłony.

    Miło, że zajrzałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miriel - tiaaa... w końcu w tegoroczne majowe -10 stopni przemieszkał na dworze bez posłania za to z kocim katarem i gorączką... ale wolałabym żeby drugi raz się nie rozchorował, skoro udało mi się wyciągnać go z tych wszystkich przypadłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zagladam dos regularnie na te blogi ktore czytam, ale ostatnio raczej rzadko komentuje. A nawet mialam przestuj na wlasnym blogu. Dosc duzo czasu poswiecam na nauke bo, chciala bym nareszcie zaczac mowic po Angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  6. pozdrawiam twardziela Chudego:) ja pod pierzyną , przy ciepłym kaloryferze , nad ranem mam dreszcze :#

    OdpowiedzUsuń
  7. Może budka styropianowa byłaby dla Niego dobra???

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)