poniedziałek, 30 stycznia 2012

Wszystkiego po trochu

Znowu nie wygrałam Candy :(
Powoli dochodzę do wniosku, że prawdopodobieństwo bycia wylosowaną jest równe prawdopodobieństwu wygrania w totka. A może po prostu nie mam szczęścia w grach losowych? Bo jak inaczej wytłumaczyć przypadki osób, które wygrały po kilka rozdawajek? Tak, wiem, Candy to tylko zabawa, ale permanentne przegrywanie jest deczko dołujące. Jedynym lekarstwem pozostaje przestać brać udział w rozdawajkach ;)


U mnie zima - jak pewnie u większości w Polsce - rano mróz dochodzi do -15 stopni.
Śnieg fajnie skrzypi, słońce świeci, jest fajnie. Palimy w kominku na okrągło i ze strachem patrzymy na zmniejszające się zapasy drewna - czy będziemy musieli dokupować jeszcze tej zimy? Jeszcze tak nie było, żeby 10 kubików nie starczyło nam do wiosny, ale w  tym sezonie zostaliśmy zrobieni w trąbę - sprzedano nam drewno co najwyżej 3 miesięczne (czytaj mokre), jako siedmiomiesięczne. Rezultat jest taki, że każdy kawałek zanim zacznie się palić porządnie i oddawać ciepło, najpierw syczy w kominku i wywala z  siebie wodę. I tak połowa ciepła idzie na suszenie następnych kawałków, a nie na grzanie.
Wkład też ma już 10 lat i ma różne nieszczelności i przedmuchy tam gdzie nie powinien ich  mieć, ale sama myśl o wymianie go i związanej z tym demolce przeraża mnie okropnie.


 Tuż przed wpisem skończyłam szal Zielonkawy - teraz uprany blokuje się na kanapie, zdjęcia mu porobię i zaprezentuję jak należy jak wyschnie.
Sweter Klasyk dzierga  się - mam już jeden rękaw, pozostało zrobić drugi, no i plisę przy dekolcie. I chyba przedłużyć, bo jednak, mimo mojej początkowej paniki, wełenki spokojnie starczy. Wychodzi mi na to, ze jak bym zdecydowała się go nie przedłużać, to zostałoby mi około 80 gram, tj gdzieś 300 metrów. Więc sama się waham, bo może coś bym sobie zrobiła fajnego z reszty, może jakieś ładne mitenki, szalik czy chustkę typu bakus?  Wciąż myślę.
Z przeróbek pozostał mi już tylko szalik Wielokropek - pewnie teraz, jak skończyłam Zielonkawego, zabiorę się za niego.

Moje kolano ma  się... jakoś tam się ma. Sam staw już się wyleczył, zgina się prawie tak jak powinien, większym problemem jest naderwany czterogłowy, który jakoś niezbyt chce się zaleczyć i wrócić do pełnej sprawności. To przez niego noga nie działa jak trzeba, kolano się nie zgina do końca, a przy chodzeniu czasem mi "ucieka" do tyłu. Paskudne uczucie, kiedy nagle zaczyna działać jak u bociana, brrr...
W związku z tym lekarz wysłał mnie na kolejną rehabilitację, tym razem leczenie falą uderzeniową. To taka nowoczesna metoda stymulowania organizmu do szybszej regeneracji za pomocą fali akustycznej.  Upraszczając - pani rehabilitantka ma  coś w rodzaju małego młota pneumatycznego, ale z  okrągłą głowicą, i trzaska mi nim po mięśniu uda z siłą 1,5 bara. W zależności od miejsca albo nic nie boli, albo ma się wrażenie, jakby ten młotek walił prosto po kości udowej - odlot zupełny. Jak wstaję z leżanki to zawsze e zdumieniu oglądam nogę i dziwię się, nie znajdując żadnej dziury jedynie małe zaczerwienienia.
Co prawda ta fala jakby nie było pomaga - po czterech sesjach czuję wyraźną różnicę.
Najbardziej upierdliwe jest ćwiczenie w domu. Nudne to to jak nie wiem co, a jednocześnie wiem, że bez tych codziennych ćwiczeń żadne fale ani inne prądy nie sprawią cudów - mięśnie trzeba ruszyć osobiście. A człowiek leniwy jest, raz się chce, raz nie.

12 komentarzy:

  1. Miesniami ruszaj koniecznie! da sie przy tym robic na drutach?
    A co do tych fal uderzeniowych, nigdy o czym takim nie slyszalam, moja mama leczy tylko dotykiem hi hi. Ale brzmi bardzo bolesnie :( wspolczuje Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta bolesność to całkiem indywidualne odczucie, niktórzy nie czują żadnego dyskomfortu. Więcej o tej metodzie rehabilitacji możesz znaleźć tutaj -> http://www.btlnet.pl/mf/terapia-falami-uderzeniowymi/
      Swoją drogą, to nieprzyjemne odczucia trwają tylko chwilę i są do zniesienia :)

      Dziś ćwiczyłam, o! ;) ale o ile jeżdżąc na rowerze można robić na drutach, zwłaszcza coś prostego, to przy ćwiczeniach w leżeniu już się dziergać nie da.

      Usuń
  2. u mnie nie ma śniegu ,ale mróz siarczysty. Ja chcę chociaż trochę śniegu , bo mi kwiaty wymarzną , nie wspomnę już o względach estetycznych, podobnych ,jak u ciebie na fotce.
    miło słyszeć, że kolanko ma się lepiej . trzeba ćwiczyć :)na ucho ci powiem - mam podobne kłopoty z zabraniem się do gimnastyki :D pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za pozdrowienia, Di :) Śniegu u nas trochę leży i całe szczęście - fakt, przy takich mrozach to możesz się bać o swoje rośliny.
      serdeczności :)

      Usuń
  3. Wiem co to znaczy mieć problemy z nogą, mój tato właśnie się rehabilituje w Ustroniu z połamanej blisko biodra kończyny.Wiadomo, ze się nie bardzo chce ćwiczyć, zwłaszcza że jednak mięśnie bolą, ale cóż. Trzymaj się wiewiórko, i tak jesteś już do przodu!U moich rodziców na południu też zima porządna, szkoda, że na Gwiazdkę takiej nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję żabko za miłe słowa i wzajemnie pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. U mnie jest podobnie - z konkursami poetyckimi. Też mi się czasem wydaje, że oni tam losują zamiast czytać, ale... ;). W każdym razie po kilku próbach daję sobie spokój by po roku, dwóch, znów próbować... Ze skutkiem wiadomym :P... Tobie życzę wygranej z całego serca :).
    Fala uderzeniowa - to już nawet brzmi strasznie... ;). Ale ważne, że działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki za Twój następny konkurs w którym weźmiesz udział - wtedy na pewno przeczytają wszystko i docenią to co należy, znaczy Twoje utwory :)
      A fala faktycznie działa, tego nie można jej odmówić.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Tym bardziej przepraszam za wczorajsze przegonienie po schodach.

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co, wpiszę to na listę ćwiczeń: stymulacja ruchowa stawu kolanowego z elementami treningu aerobowego;)

      serdeczności :)

      Usuń
  6. uuaaaa! dobrze ,ze dodałaś że to okropne młocisko pomaga, bo opis brzmi strasznie:)
    pozdrawiam
    p.s mam taka samą sytuację z drewnem - jest wilgotne, wiec ratuję się brykietami ze sprasowanych trocin;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomaga, naprawdę :)
      Brykiety z trocin to dobry pomysł, nie wpadliśmy na takie "wspomaganie" wilgotnego drewna - dzięki :)

      pozdrawiam :)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)