poniedziałek, 8 października 2012

chłodne dni wymagają Kremowego swetra

Jeszcze trzy dni temu mój dom wyglądał tak:


Dziś, po dwóch wietrznych dniach nie ma śladu po różowawych liściach, został tylko zielony bluszcz. No i zrobiło się zimno na tyle, ze zaczęliśmy przepalać w kominku, a mnie naszła myśl, że MUSZĘ mieć ciepły sweter. Klasyczny, wciągany przez głowę, kremowy.
Odłożyłam więc złoty kłębek pimposhkowej, który właśnie przewinęła z pasma i wyciągnęłam z pudła kremowy dropsowy Nepal.


Zaczęłam wczoraj, od góry i dziś mam już cały karczek i właśnie zaczęłam jeden z rękawów. Pokażę jak skończę - całość jest zbyt prosta by dawać jakieś zajawki ;)


8 komentarzy:

  1. Ależ piękne kolorki miałaś na domu!
    Mi się tez marzy taki klasyczny, prosty i nieśmiertelny sweter, ale do tego trzeba porządnej włóczki. Mój najstarszy i jednocześnie najbardziej ukochany sweter ma 18 lat i nadal wygląda świetnie, ale wtedy włóczki były jednak inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te najukochańsze swetry trudno zastąpić nowymi - zawsze coś w nowych jest nie tak ;) Też mam taki kochany, bodaj tak stary jak twój i ostatnio ratowałam mu strzępiące się rękawy, bo za nic nie chciałam się z nim rozstać. Ale z drugiej strony tym nowym trzeba dać szansę, by stały się "starymi i ukochanymi" - jakieś kilkanaście lat i już ;)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Bardzo ładna ta włóczka nie mogę się doczekać końcowego efektu Twojej pracy.pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wełenka jest super, bardzo lubię z niej robić - dłubię więc gorliwie :)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  3. bardzo podoba mi się dekoracja domku :) ja mam winogron, ale niestety daje bardzo dużo owoców , które plamią ściany i taras ( szpaki szaleją )więc pozostał tylko splot do połowy tarasu . trzeba pomyśleć o takiej liściastej, bezowocnej ozdobie. milin mam, ale on nie nadąża . musiałby rosnąć tuż przy tarasie.
    z włóczki zrobię komin :D do swetra nie mam cierpliwości i brak precyzji :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co łazi po domu to winobluszcz murowy - sam się czepia przyssawkami na końcach wąsów. Jedyną jego wadą jest to, że liście pojawiają się dość późno wiosna, a przebarwiają się już we wrześniu i dość szybko opadają. Ale za to co za feria barw ;)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Na samą myśl zazdraszczam niesamowicie i robi się mi cieplej :)!. Też chcę taki!!! Kremowy, waniliowy sweterek...
    U nas halny wciąż zawiewa, ale liście się twardą trzymają. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pokaż karczek, nabrałam apetytu :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)