sobota, 16 sierpnia 2014

jadę sobie



Jadę sobie na urlop i wrócę około gdzieś za dziesięć, dwanaście dni.


Ma być słońce i  ma być deszcz. Wezmę sandały i cienkie t-shirty, kalosze i parasolkę. Kurtkę nieprzemakalną, spray na komary i  krem z filtrem UV.
Zabieram też kryminał Agathy Christie - "Karaibska tajemnica" powinna odpowiednio umilić mi pobyt nad jeziorem - no i oczywiście robótkę. Tyle, że wciąż nie mogę zdecydować się co ze sobą zabrać: postawić na małe formy i wziąć  alpakę na kilka par mitenek, czy może bosko kolorowe motki na kolejny szalik chevron? A może jedno i drugie? Pakuję się wieczorem, więc do wieczora mam czas na decyzję.


Zaplanowałam też wpisy, które ukażą się w czasie mojej nieobecności i w związku z tym i z faktem, że nie będę miała dostępu do neta, wyłączyłam moderację komentarzy. W zamian włączyłam weryfikację obrazkową, bo blog wciąż jest zalewany przez spam.
Do napisania :)

1 komentarz:

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)