środa, 30 marca 2016

I wiosna przyszła...

... i zrobiło się ciepło. Na jeden dzień na razie, ale zawsze. Krokusom i pszczołom wystarcza. Bo pszczoły już się obudziły, nawet u nas, na zimnym Pomorzu ;)


Wczoraj, w przerwie między deszczami, wyniosło mnie do ogródka - grabie, sekator i w pół godziny zapełniłam dwa wory na zielone odpady. Dziś na szczęście (dla moich pleców) padał deszcz i dalsze porządki muszą poczekać.

3 komentarze:

  1. To prawda wiosna budzi się, to jest piękna pora roku. Z pracami w ogródku pomalutku. Kwiecień kapryśny jest, różnie jeszcze może być. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie krokusy nie chcą rosnąć dlatego wszystkim ich zazdroszczę:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w swiateczny czas po krokusach pozostalo tylko wspomnienie, w postaci lisci. Narcyzy juz tez przekwitly, chociaz jak szlam w piatek przez park to jeszcze tam byly jakies ich marne resztki. Tej wiosny niestety nie bylo mi dane nacieszyc oczu, moimi miniaturowymi narcyzami, ktore rosna sobie u mnie na patio, bo jak juz rozebrali rusztowanie to moglam tylko zobaczyc ich juz przekwitniete marne resztki.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)