Przejdź do głównej zawartości

Co u Dymka? Co u Zosi?

 Okazuje się, że nie tak łatwo sklecić kilka sensownych zdań o swoich ukochanych kotach. Wydawałoby się, że to nic trudnego, a jednak. 

Skoro jednak postanowiłam coś napisać, to spróbuję ( najwyżej będzie mniej sensownie ;) ) 


Dymek - czarowny, długonogi i smukły dżentelmen. Kot, który lubi biegać za rzucanymi zabawkami i przynosi je, by znów je rzucić. Aktualnie ulubiony jest zmechacony kawałek sztucznego futerka, który kiedyś był futrzaną zawieszką na końcu kociej wędki. Obecnie zabawka nosi nazwę "mokrej fretki". Dymek przynosi ją do mnie, kładzie na podłogę i delikatnie (!!! bez pazurków) zaczepia mnie, bym mu ją rzuciła. Najlepiej na szafę lub w dół, po schodach. Obie lokacje są super, kot albo leci galopem po stopniach, albo rozpędem wskakuje na szafę. W obu przypadkach po chwili wraca zadowolony z siebie niosąc w pyszczku zdobycz.

Poza tym aktywnie uczestniczy w naszym życiu zawodowym ;)


Zosia - słodka kotka. Śliczna, z dużymi oczami i trójkątnym pyszczkiem, jednym spojrzeniem, osiąga swoje cele - ludzie to mają miękkie serca.  Nie lubi być brana na ręce - głaski tak, ale na ręce nie. Zresztą i głaski to tylko w określonych godzinach, zwykle popołudniowych w czasie długiej drzemki. Wtedy biały brzuszek jest otwarty na wszelkie głaskanie.

Długi czas udawała, że nic nie je, że na nic nie ma ochoty, biegaliśmy za nią z miską tego lub owego, aż tu "nagle" zaokrągliła się na tyle, że teraz jedzenie jest dokładnie odważane i wydawane w określonych porach dnia. Trzymamy się tego rygoru od miesiąca i obyśmy utrzymali się do wiosny, wtedy się okaże czy Zosia trochę schudła.

W każdym razie Zosieńka całą jesień regularnie wychodziła na balkon i twardo siedziała tam hodując futro. Teraz, jak przyszła zima, Dymek wraza z balkonu po 3 minutach, a Zosieńka jak miniatura śnieżnej pantery, buszuje po śniegu. 

W czasie Sylwestra okazało się, że jest miłośniczką fajerwerków - o ile Dymek zdegustowany siedział zdala od okien, to Zosia przesiedziała całą kanonadę z nosem przy szybie obserwując tryskające na niebie ognie z równą uwagą jak my.  Zadziwiający kot, zwłaszcza, że normalnie każdy głośniejszy dźwięk przyprawia ją o mniejszy lub większy popłoch.

Taka to jest ta nasza Zosieńka. 

 ps. zdjęcia z komórki -  stąd taka sobie jakość. Postaram się poprawić :)

Komentarze