piątek, 5 marca 2010

Irysy Van Gogh'a - finał

Skończyłam!
Mam je całe i... są śliczne :)))
Teraz dokładnie wiem, w których miejscach obraz jest niedomalowany, gdzie prześwituje płótno, jakimi pociągnięciami są pokryte poszczególne rejony.
Układanka dostarczyła mi przyjemności na całą długą zimę - to jest właśnie to, co wiewiórki lubią najbardziej ;)
Teraz pozostaje tylko spojrzeć ostatni raz na całość, westchąćnać z zadowoleniem i... zsypać układankę do pudełka.

całość:



ulubiony fragment:



Za rok ułożę je znowu :)

4 komentarze:

  1. Śliczne :D A myślałam, że oprawisz w ramki i powiesisz....Ale racja, zabawa od nowa jest znacznie lepszym pomysłem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Irysowy obrazek na irysowym obrusie :-)) bardzo ładnie się komponuje :-D Gratuluję ukończenia układanki. Teraz wiosna nie ma innego wyjścia, jak tylko przyjść jak najszybciej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja z innej beczki. Nie podoba mi się obecne tło bloga. Znaczy samo w sobie jest ładne, ale ogranicza mi pole widzenia i utrudnia czytanie wpisów.

    Pozdrawiam

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)