środa, 24 marca 2010

japończyki

Poszłam dziś do Centrum Ogrodniczego by wywiedzieć się w sprawie przycinania drzew (muszę przyciąć wierzbę mandżurską).
Oczywiście, ledwo weszłam, a już zobaczyłam, że znowu coś kupię.
I kupiłam, chociaż nie mam pojęcia gdzie je wsadzę. Kupiłam prześliczne irysy japońskie, inaczej mówiąc kosaćce mieczolistne. Nie mam takich i dopiero co podziwiałam sobie je w książce o irysach, żałując, że u nas ich nie sprzedają.
Dla zainteresowanych owe cuda wyglądają tak jak TUTAJ - czyż nie śliczne?
W związku z zakupem i potrzebą wsadzenia ich do ziemi, rozpoczęłam Wielkie Porządki Pozimowe w ogrodzie i teraz już wiem, ile mięśni mam na plecach ;)

Acha, na cięcie wierzby też się umówiłam, znaczy umówiłam się, że przyjdę za tydzień się umówić :D

3 komentarze:

  1. O, bzik irysowy się odezwał z wiosennym powiewem... :D Ale ten irys japoński prawie nie jak irys...Cudna jest zwłaszcza odmiana Oriental Eyes. A które kupiłaś, są gdzieś na podlinkowanych zdjęciach?

    OdpowiedzUsuń
  2. porcelanko - odmian irysów jest naprawdę sporo :)
    Te co ja kupiłam to:
    Iris Ensata Light at Dawn (biały z fioletowym brzegiem) - jest na tej stronie, piąty od góry w bocznej koluminie

    Iris Ensata Abundant Display (śnieżnobiały z zielonkawym środkiem) - nie ma

    Iris Ensata Jocasta (fioletowo-biały prążkowany) - nie ma

    Iris Ensata Sorcerers Triumph (biały w fioletowe prążki z fioletowym środkiem) - tego też nie ma, podobny do niego jest Snowy Hills

    OdpowiedzUsuń
  3. Japończyki! Japończyki, taaa... ;-) Podobają mi się! ;-P

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)