piątek, 18 marca 2011

Przeziębiony Haker


Wczoraj wyszedł na poranną przechadzkę. Zabawił dłużej niż zwykle i do tego, czając się na stado dzwońców na mokrej, zimnej ziemi, zamoczył futro na brzuchu.
Po południu kichnął. Raz, drugi, trzeci. Po godzinie znowu.
Wieczorem kichał ostro, osowiały snuł się po domu.
W nocy nie mógł spać, budził się co godzinę z zatkanym nosem i kichając budził mnie i Młodego. Łaził po pokojach, marudził, kichał, chrypiał, chował pod łóżka i wskakiwał na mnie skarżąc się, że nie może spać. Gorące uszy i rozgrzany mokry nos wskazywały na gorączkę.

Rano uszy były chłodne, a Haker próbował wyjść na dwór, ale szybko zrezygnował. Znów nastroszony usiłował się zdrzemnąć raz po raz wstrząsany kichaniem.
Zapakowałam do kontenera i pojechaliśmy do weta.
Z nerwów nie kichał, ale to nie przeszkodziło w postawieniu diagnozy - zaziębiony. Frukoty nad oskrzelami i zapalenie gardła. Dostał antybiotyk i przykazanie pojawienia się jutro na następny. Nie uszczęśliwiło go to wcale, a wcale.
Przywieziony do domu,  w ramach protestu, zaszył się pod łóżkiem Młodego na gołej podłodze.
Nie gada, bo go gardło boli.
Poza tym z kim tu gadać - z tymi potworami, co wsadzają do kontenera i wiozą do weta?

12 komentarzy:

  1. Biedactwo. Życzymy (wszystkie trzy, czyli potrójne życzenia) szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. koty jednak są dosyć chorowitymi stworzeniami. może te bezdomne są bardziej zahartowane ?
    zdrówka Hakerku :)będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę zdrowia Hakerowi :-) I niech się cieszy, że ma taką opiekuńczą panią ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Calima - Haker dziękuję za potrójne życzenia i ma nadzieje, że się spełnia, bo on tu dostaje kota siedząc w areszcie domowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Di - Dziękuję :)

    Co do dzikusów, to myślę, że to kwestia zahartowania - Haker zimą prawie nie wychodzi, więc go przewiało, jak dłużej połaził. To tak jak my, kiedy na wiosnę ubierzemy się zbyt lekko zwabieni pięknym słońcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miriel - Haker serdecznie dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Drogi Hakerze,
    w pełni rozumiem Twoje odczucia, bo też nie lubię lekarzy. Grania, labradorka mojej przyjaciółki, (wybacz, że zatrącam temat psów w w tekście do ciebie, ale tu akurat solidarność międzygatunkowa jest bardzo wyraźna)też przeżyła ostatnio taki wypad z podejrzeniem zainfekowania przez kleszcza, wiec tym bardziej wiem, co to znaczy niechęć do weterynarzy...
    A pogoda taka, że trzeba uważać na uszy i całą resztę.
    Serdeczne pozdrowienia, życzenia szybkiego powrotu do zdrowia i gratulacje z powodu człowieka (ludzie bywają różni, same to, jako koty, wiecie).
    Z ukłonami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo zdrówka dla Hakera! :) Oby szybko mu minęło przeziębienie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żabko - Przekazałam Hakerowi Twoje pozdrowienia i wyrazy solidarności. Odpowiedział, ze nareszcie ktoś, kto rozumie koty i im współczuje. Wspominanie o psach nie denerwuje go, bo nie lubi tylko psów szczekających mu w uszy, a poza tym nic nie ma do tego gatunku ;)

    Ze swojej strony dziękuję za zainteresowanie stanem zdrowia Hakera:)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Porcelanko - dziękujemy, Haker i ja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedny zuczek mały, mam nadzieej ze juz mu lepiej. Ale zdjecie bardzo mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Xmas_eve - dziękuję, Hakerowi jest już dużo lepiej, właściwie jest już zdrowy i znów może wychodzić na dwór :)
    Cieszę się, ze spodobało ci się zdjęcie - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)