sobota, 2 kwietnia 2011

Ja chcę jeszcze raz!

Pierwsza jazda za mną!
Żyję, jestem w jednym kawałku i z każda minutą jestem tego bardziej świadoma. Pierwsze dają o sobie znać nogi - uda, a zaraz po nich łydki. Aha, i siedzenie boli od "wyklepywania" na siodle.
Ale było warto.
Było fantastycznie!
"Ja chcę jeszcze raz!!!"


Instruktorka mówiła: "Usiąść w siodło! Ręka niżej! Łokcie do ciała! Proste plecy! Ściągnąć łopatki! Palce do konia! Pięty w dół! Łydka za popręg! Zebrać wodze! Wyprostować się! Łopatki  ściągnąć! I łydką go, łydką!" A ja w panice zastanawiałam się, gdzie jest popręg, bo go namacać nogą nie umiałam, a zaglądać pod konia w czasie kłusa trudno ;) 
Ale jeździłam calusieńką godzinę, stępem, kłusem anglezowanym i wysiadywanym, ze strzemionami i bez strzemion i stojąc w strzemionach też. Przejeżdżałam w kłusie przez drągi i zmieniałam kierunek jazdy półwoltami. 
Ha, ha, będę jeździć :D
Pewnie jutro nie będę się mogła podnieść, a o chodzeniu po schodach już dziś boję się myśleć, ale będę jeździć.

Jutro napiszę Wam, co mnie NIE boli ;P

Miłej niedzieli. :)

11 komentarzy:

  1. Gratulacje, dzielna jesteś, Wiewiórko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oslun - dziękuję wizytę i miłe słowa :)

    życzę udanej niedzieli i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :) Jutro będzie Ci się pewnie marzył masaż pleców, no ale będzie Ci się też należał. A na zakwasy dobrze robi gorąca kąpiel z solą i żel z ketoprofenem, potem już tylko kolejne jazdy :) Kiedy następna?
    ps. rany, ale ja się mądrzę... postaram się przystopować z tymi dobrymi radami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejej! Ale super! To jednak naprawdę??? Aż miło poczytać o takiej radości :-)) Nauczę się nowych słów przy okazji ;-))) (idę sprawdzić co to jest popręg i półwolta...)

    Po prostu coś co się bardzo miło czyta :-) Aż zachciało mi się znowu strzelać z łuku ;-) (mój trener podobnie do mnie mówił).

    Wszystkiego dobrego :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kai - dobry rad nigdy dosyć ;) a ty wcale nie przesadzasz z ich ilością. Kąpiel sobie zrobiłam, ale o tym, by się posmarować żelem z ketoprofenem, już nie.
    Następna jazda na pewno w piątek, a może uda mi się wcześniej, w środę. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miriel - dziękuję za komentarz :)
    widac wszyscy trenerzy mówią w podobny sposób - krótko i wyraźnie. I dużo :D
    Popręg to pas, który obejmuje brzuch konia i trzyma siodło na jego grzbiecie, a półwolta to zawrócenie konia po linii podobnej do łezki, tak, by zmienić kierunek jazdy. Widzę, ze kiepsko mi idzie tłumaczenie półwolty - lepiej znajdź sobie to w necie z rysunkiem ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po pierwszej jezdzie stwierdzilam, ze to nie jest takie 'straszne' jak sobie wyobrazalam, ale czasami jednak nie latwo bylo ;)
    Fajnie, ze Ci sie spodobalo :

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. :D Nie ma tego złego ;) mam na myśli zakwasy :P Jak się mięśnie nieco wyrobią, a umiejętności wzrosną, można pojechać w teren! A jazda w terenie jest najfajniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Porcelanko - Na razie zdecydowanie wolę ujeżdżalnię - skoro teraz mam okazję na porządne zajęcia z trenerem to korzystam, by się jak najwięcej nauczyć. Teren nie ucieknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś takiego znalazłam: http://qnwortal.com/pliki/clipboard01_241.jpg
    To już będę wiedziała, co to wolta i półwolta :-) Ech, przez Ciebie czytam, co to jest kłus anglezowany... To chyba zboczenie zawodowe, ale nie lubię czytać tekstu, którego nie rozumiem ;-) więc szukam, co to wszystko jest ;-)) Przy okazji się czegoś dowiem :-)

    Hm, a Ty anglezujesz na którą nogę konia? ;-) (bo właśnie sobie poczytałam, żeby to zmieniać, żeby odciążać nogi konia).

    OdpowiedzUsuń
  11. Miriel - Przy jeździe na maneżu anglezuje się zawsze na wewnętrzna nogę konia, zmieniając ją przy zmianie kierunku. W terenie Zmienia się ją co jakiś czas, dowolnie.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)