poniedziałek, 2 maja 2011

Ciasteczka z masła orzechowego

Wyszłam przejść się naszą uliczką.
Ostre słońce raz po raz chowa się za chmurami, a wiatr zrywa białe płatki mirabelek i goni je ze sobą.
Idę spowita w słodki zapach tych dzikich śliweczek, obsypana płatkami jak ciepłym śniegiem.


Kiedy wracam do domu wita mnie zapach ciasteczek, które wyjęłam przed wyjściem z piekarnika. Już wystygły, sa gotowe do schrupania - okrągłe, kruche ciasteczka z odrobinę ciągnącym się środkiem. Ot, akurat tyle, by nie rozsypywać się w zębach na piasek. Zapach prażonych ziemnych orzeszków unosi się nad nimi i jest też wyczuwalny w czasie jedzenia.
Pyszne ze szlanką zimnego mleka, ale równie dobre z gorzką herbatą.


Do zrobienia ich użyłam domowego masła orzechowego - wyrób którego poznałam dzięki Lisce i jej blogowi White Plate -  ale myślę, że z powodzeniem można użyć i takiego ze sklepu. Same ciasteczka zrobiłam posiłkując się przepisem Marthy Stewart  i przystosowując go do swoich potrzeb.


Ciasteczka z masła orzechowego



składniki:

1 szklanka masła orzechowego
2/3 szklanki jasnego cukru trzcinowego
1/2 szklanki miękkiego masła
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia


wykonanie:

Rozgrzać piekarnik do temperatury 175 stopni.
W misce ubić razem: masło, masło orzechowe i cukier. Do gładkiej masy dodać jajko i dokładnie wymieszać. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i zagnieść ciasto.
W oryginale radzą lepić z ciasta kulki łyżeczką do herbaty i rozpłaszczać je na blasze widelcem do grubości pół cala wyciskając jednocześnie ozdobny wzór.
Ja rozwałkowałam swoje podsypując lekko mąką (jest dość tłuste) na grubość 1/2 cm i wykrawałam ciastka okrągłą foremką.
Piec w nagrzanym piekarniku 8-10minut aż się zezłocą.
Przypalone stają się gorzkawe, więc nie radzę oddalać się od piekarnika ;)


Smacznego  :)

13 komentarzy:

  1. nie cierpię masła orzechowego :) ale może ciasteczka na takim maśle są smaczne.
    upiekłam piernik też pachnie zabójczo :D
    u mnie zimno...i niestety musiałam przeprosić kozaczki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładnie u ciebie, a u mnie już trzeci dzień zimno i ponuro i szaro... Siedzę w domu i dogrzewam się piecykiem, ciesze się ciepłymi granatowymi skarpetkami (tak, właśnie tymi od Ciebie :-)) i jest mi spokojnie i cicho. Nawet nie zawsze włączam muzykę.

    A jeśli chodzi o te wypieki, to przyznam, że to w ogóle nie jest mój smak... Ja bym sobie zjadła coś na słono, jakieś paszteciki dobrze przyprawione, albo pieczone ziemniaki z masełkiem... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Di - ja też nie cierpiałam masła orzechowego, póki nie zrobiłam własnego :D Okazało się, że takie domowe jest super.
    U mnie też zimno, coś około 8 stopni w południe, tylko słońce tak złudnie świeci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miriel - ładnie, ale zimno - 8 stopni ciepła i zimny wiatr tylko zza szyby wygląda ponętnie.
    Cieszę się, że skarpetki się przydają :)

    A co do ciasteczek... rozumiem, że przy takiej pogodzie ciągnie Cię do czegoś słonego i konkretnego, ale wyobraź sobie, że te ciasteczka są wyrafinowanie słodko-słone, maślane, syczące i pyszne. Może nie smakują jak pasztecik z mięsem, ale ich smak sprawia, ze się do nich wraca :)
    Idę po puszkę fistaszków, póki nie zamkną sklepów, na następną porcję domowego masła orzechowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie wiem, Wiewiórko... właśnie zrobiłam sobie ziemniaki, smażone z koperkiem, z marchewką, z przyprawą chińską z dodatkiem pomidorów, odpowiednio posolone, i jem je sobie, dla większej radości - pałeczkami, i jakoś Twoje ciasteczka z tym nie wytrzymują konkurencji ;-))))

    Ale nie mówię, że nie skuszę się ich spróbować, jeśli będę miała kiedyś okazję :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aj aj...a ja się wiosennie odchudzam....Mlask.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku! Ale ile one muszą mieć kalorii!!!...

    OdpowiedzUsuń
  8. Abigail - ale jakie one dobre! ;) Poza tym można ograniczyć się do jednego dziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiewiórko, co tam u Ciebie? :-))) Ciasteczka wszystkie zjedzone? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moj maz uwielbia maslo orzechowe (no dobrze, ja tez ;)), wiec ciasteczka i nam by pewnie posmakowaly. Choc czasu chyba na razie na nie nie starczy (egzaminy koncowe na kursie w przyszlym tyg., wiec znow bedzie sporo sprawdzania :/ ). Ale to nic, kiedys tez je zrobie :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Beo - zrób, bo warto, ale mogą poczekać, bo chyba chętniej się je chrupie w chłodne dni, niż w upalne.

    Życzę, by sprawdzanie egzaminów poszło szybko w sprawnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak wlasnie myslalam, ze zrobie je chyba nieco pozniej; jesienia beda idealne!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)