wtorek, 8 listopada 2011

złamany drut, baktus, Chudy i jesień

Wczoraj wieczorem złamałam drut przy dzierganiu Października. Pech. Oczka połapałam, drut zaślepiłam zatyczkami, ale na razie sweter poszedł w odstawkę, bo nie mam drugich takich drutów. Będę dziś zamawiać i zastanawiam się, czy nie zdecydować się na metalowe, skoro akrylowy pękł mi w ręku.
Tak więc sweter leży odłogiem, ale baktusa skończyłam już kilka dni temu - na tyle dawno, że w międzyczasie wydłubałam następny szalik, który od wczoraj schnie i się blokuje - więc mogę Wam pokazać zdjęcia.
Wyszedł kolorowy i wesoły. Włóczka po upraniu zmiękła i zrobiła się przyjemna w dotyku. Myślę, ze będzie się dobrze nosił.
Robiłam na drutach 3.0mm, zużyłam 80 gram, a baktus ma wymiary 128cmx32cm - jest akurat.

W ogrodzie jesień.
Chudy od ostatniego pobytu w  domu, ponad dwa tygodnie temu, nie przekracza naszego progu. Ba! nie pozwala do siebie podejść bliżej, niż na pół metra. Mąż ma czasem farta i uda mu się go pogłaskać przy jedzeniu, ale ja mam całkiem przechlapane (pewnie za  to łapanie do domu) - mogę zbliżyć rękę na max 30 cm i na tym koniec. Potem kot się odsuwa.
W związku z takim zdecydowanym umiłowaniem wolności i świeżego powietrza przez Chudego - wiadomo, że jeśli chodzi o upór to z kotem nie  wygrasz - zrobiłam mu jakiś czas temu prowizoryczny "domek" z pudła, by miał gdzie się chować w wietrzne i chłodne noce, i ustawiłam pod jego ulubionym starym krzesłem ogrodowym.
Nie jest porywający i tylko taki "na razie", póki nie zrobimy mu czegoś cieplejszego na zimę, ale chroni. Chudy raczył zaakceptować schronienie, sypia  w nim i czasem w mokre dni też można go w nim zastać.

A w ogrodzie jesień na całego. Liście spadają z drzew, ale wciąż kwitną ostatnie dzielne  kwiaty. Ku mojemu zdziwieniu oprócz jesiennych marcinków kwitnie tez kosmos, maczki kalifornijskie, a z balkonu, łapiąc się żółknących liści glicynii, zwiesza się powojnik. Jest pięknie...
marcinki, astry nowoangielskie
kosmos
maczki kalifornijskie
powojnik
owoce kaliny

11 komentarzy:

  1. Śliczny baktus.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiedzialam, ze macie ogrod ale to to kurcze park jest! Wczesniej sobie nie zdawalam sprawy, jaki jest duzy :)
    Podoba mi sie bardzo Wasze poszanowanie indywidualizmu Chudego :).
    A co drutow to czy uzywasz drutow KP? Jesli tak, to zdecydowanie polecam Ci wersje niklowane czyli NOVA. Ja najpierw kupowalam drewniane 'Symphony' a potem wymienilam wlasnie na NOVA.
    Mam tez kilka par akrylowych SPECTRA ale uzywam tylko tych najwiekszych czylo 10mm i 12 mm. Wygladaja jak probowki i napewno sie nie polamia. Mam tez SPECTRA 4 mm ale ich nie lubie.

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze ze Chudy ma schronienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anko - dziękuję i również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pimposhko - właściwie to ogród nie jest duży, to zdjęcia są tak robione, że prawie nie widać płotów ;) Niemniej jak przyjdzie do pielenia, to jest ogromny jak Kew Garden ;)

    Druty zamówiłam metalowe (tak, używam drutów KP), myślę, że to te same o których piszesz, dodatkowo zamówiłam łączniki do żyłek, bo nie miałam takich cudów... no a potem zajrzałam jakie włóczki mają w tym sklepie... i skończyło się na kolejnych zakupach włóczki. tylko kiedy ja to wszystko zamienię w coś bardziej użytecznego niż śliczne motki? ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. x-mas_eve - ja to się cieszę, że raczy z niego korzystać. Ten kot jest jak kloszard - woli twardą ławkę w parku i gazetę niż miękki koc, ciepło kominka, ale za to w czterech ścianach. Co zrobić... trudno, pozostaje karmić regularnie, no i zrobić cieplejszy domek na zimę.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka piękna jesień u Ciebie!!!. Chudy ma się za dobrze ;), chociaż w przypadku kota takie stwierdzenie nie ma racji bytu. Szalika zazdroszczę!.

    OdpowiedzUsuń
  8. abigail - dziękuję :) Jesień owszem, stara się. To drzewo na zdjęciu ze ścieżką to taka sama wierzba mandżurska jakie Ty masz w ogródku - ma już z 15 lat, wyhodowana od gałązki. W zeszłym roku musieliśmy ją przyciąć, bo strasznie pięła się w górę, więc jak nie masz za wiele miejsca zacznij swoje przycinać powoli, by nie musieć za kilka lat ciąć ich radykalnie, jak ja. Wierzby dobrze znoszą cięcie i jedno wiosną spokojnie starczy :)

    A Chudy... mam nadzieję że mu jest jako-tako.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, a ja myślałam, że łamanie drutów to moja specjalność:D
    Drewniane KP tracham jak zapałki - już to wiem i jak mam na nich jakąś cięższą robociznę to musze mieć w zapasie drugi komplet - inaczej stresssss mię zżera:)
    Ra mi sie zdarzyło złamać i nie mieć zapasu, oczka uciekały jak żywe - myślałam, że się zapłaczę!

    OdpowiedzUsuń
  10. A co to jest baktus? Jakiś rodzaj szalika? wygląda bardzo ciekawie i ma ciekawą kolorystykę. Podoba mi się :-)
    Mam nadzieję, że Chudy grzecznie sypia w domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miriel - baktus to rodzaj szalika w kształcie chustki, taki jak na zdjęciach. Robi się ją od jednego cienkiego końca do drugiego, najpierw dodając oczka a po połowie odejmując w takim samym układzie. Baktus zawsze jest robiony wzorem francuskim, znaczy obie strony robótki robione sa prawymi oczkami.
    Nazwa pochodzi od imienia bohatera norweskiej bajki dla dzieci. Występują w niej Baktus i Karius, dwa zębowe trolle, które świetnie sobie żyją w buzi chłopca Jens'a, szczególnie, że lubi on słodycze i niezbyt dba o szczotkowanie zębów. W końcu oba trolle zostają wyeksmitowane z zębów przez dentystę, a chłopiec uczy się prawidłowo dbać o zęby.
    Nie wiem kto wpadł na pomysł nazwania takiego wzoru szalika/chusty imieniem zębowego trolla, pewnie jakaś Norweżka, ale wzór stał się bardzo popularny i nazwa "baktus" oznacza ściśle określony kształt "czegoś" na szyję.

    Miło, że Ci się podoba, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)