środa, 25 lipca 2012

Miało nie być marudzenia...

... na blogu, ale chyba się bez tego nie da.
Wszystko przez sweter zwany Czekoladowym.
Robię go i robię, mam wrażenie, że zaczęłam go w późnym plejstocenie, a przynajmniej rok temu. Nie jest to prawdą, bo minął dopiero trzeci miesiąc, jak go zaczęłam. Skoro nie robię go taaaak strasznie długo jak mi się wydaje to o co to całe zamieszanie?
Otóż wczoraj skończyłam rękawy. Oba. Zadowolona z siebie niemożebnie, z wizją już tylko szybkiej plisy przy dekolcie i rzucenia się na czekające w kolejce włóczki, przymierzyłam rękawy do kadłubka. No i klops. mimo wielokrotnego mierzenia, przeliczania, kombinowania, rękawy nie pasują do podkroju pachy - brakuje im około 8 cm na obwodzie. Wkurzyłam się.
Taka wkurzona i prychająca usłyszałam, że to wynik braku zapału, więc poziom wkurzenia wzrósł prawie do końca skali. W ramach ugłaskania mnie padła propozycja zadowolenia się kamizelką z owego kadłubka. Nie poszłam na to. Zaparłam się - będzie sweter i już! Kolejka wełenek i włóczek poczeka jeszcze trochę.
Dziś zszyłam dokładnie kadłubek i mam zamiar wrobić rękawy od góry - oby tylko nie wyszły mi z bufkami ;)

Dla równowagi piekę czekoladowe ciasto - żeby nie było, że mi się czekolada znudziła, o nie! :)

10 komentarzy:

  1. I czekoladowy sweter, i czekoladowe ciasto wyjdą doskonale :) Życzę smacznego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa wsparcia - bardzo się przydadzą :)

      Usuń
  2. OJ czasem tak bywa! Łączę się z Tobą w bólu, dziergaj te rękawy szybko co bym mogła nowości oglądać u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Pimposhko :)
      Postaram się uwinąć z nimi, bo już naprawdę mam ich dość, chcę skończyć i mieć ten sweter z głowy.

      Usuń
  3. Naciągnąć się nie da? Rękawowych brzegów???
    Hmmm,może jednak...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie niestety, nie da się ich naciągnąć, próbowałam z całych sił, a i tak brakuje. Trza robić od nowa.

      Usuń
  4. Łączę się z Tobą w bólu, bo niedawno sama miałam starcie ze swetrem, z którego wyszła sukienka, a wczoraj musiałam popruć cały nowy zaczęty sweterek, bo okazało się, że będzie sporo za duży... a robię na cienkich drutach... Trzymam więc kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prucie jest frustrujące, ale cóż zrobić... Dzięki za odwiedziny i słowa wsparcia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Przynajmniej ciasto dobre... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zawsze trzeba szukać pozytywów, a ciasto faktycznie wyszło pyszne :)

      pozdrowienia :)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)