czwartek, 13 listopada 2014

Cóż tam właściwie dziergam?

Ano niewiele, a raczej niemrawie, bo ostatnio mam jakiś lekki kryzys w dzierganiu - zaczyna mi się wydawać, że produkowanie kolejnych rzeczy do noszenia jest trochę pozbawione sensu. Ileż można mieć swetrów, chust, kominów czy mitenek?
Na razie owe zniechęcenie objawia się rezygnacją z kupowania nowych włóczek i zajęciem się przerabianiem tych co już mam. Przeglądam też zrobione już rzeczy i jeśli coś i w nich nie pasuje - pruję. Włóczka wyprana i przewinięta czeka w szufladzie na swoją kolej.
Wyciągnęłam też z zakamarków swój haft, który dłubię od kilku lat - a raczej zim - i myślę, że przy tym podejściu go wreszcie skończę, bo zostały mi już tylko kontury do wyszycia.

W ramach przeglądu posiadanych dziergadełek i zapasów włóczki doszłam do wniosku, że potrzebuję jednak nowy rozpinany, pasiasty kardigan, bo mój Borsuk już się dość mocno zużył. Fakt, że nie mam jakoś ręki do rozpinanych swetrów i mam właściwie jeden, owego Borsuka. Co prawda zrobiłam w lutym Niebieską Wodę, ale go sprułam,  bo źle się układał.
Z odzyskanej włóczki pomieszanej z nową, zieloną, dłubię więc Zieloną Wodę, bardzo podobny w kroju do Borsuka tyle, że ten będzie z guzikami, bo czasem mi ich brakowało.
Na razie wygląda... pasiasto ;)


2 komentarze:

  1. Aktualnie też jestem po zrobionych porządkach:) Trochę miejsca się w szafie zrobiło na nowe udziergi a włóczek już od dawna nie kupuję:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez czasami tak mam, obiecuje sobie nie zamawiac nowych wlóczek, dopóki lezacych nie wyrobie- niestety nie zawsze mam tyle sily woli ;) ale faktem jest, ze moje leuzace zasoby nieco sie zmniejszyly, co juz jest sukcesem.
    Pasiaste wyglada na zapowiadajace sie ciekawie .)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)