niedziela, 18 stycznia 2015

pruję sobie, a co!

Pamiętacie sweterek Miód, który zrobiłam z pięknej włóczki od Tysi? O ten?

No więc narobiłam się przy nim, podobał mi się szalenie, ale... Właśnie okazało się, że jest duże "ale". Otóż miałam go na sobie ze dwa razy raptem. Coś mi w nim nie pasowało, denerwował mnie łódkowy podkrój i jego wykończenie wąską plisą. Do tego wełna lekko podgryza - to nie jest duży problem, bo zimą noszę swetry "na coś" - ale z tym łódkowym podkrojem podkroje moich bluzek jakoś nie mogły się dogadać.
Co tu dużo pisać - dziś wieczór miód został spruty, wełna przewinięta z kłębków na pasma, powiązana i uprana. Teraz pasma ociekają nad wanną przewieszone przez kij od szczotki. Jak wyschną to w formie ślicznych precelków pójdą do szuflady czekając na pomysł na lepszy sweter ;)

11 komentarzy:

  1. Szkoda, dużo pracy w niego włożłaś.Jednak znam uczucie niezadowolenia z dziergadła i lepiej tak niż nieużywany sweter na kupce w szafie.Nitkę wykorzystasz jak dostaniesz oświecenia:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tez tak uważam - lepiej spruć niż nie nosić, bo to szkoda świetnej włóczki.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. A może trzeba było dorobić golf? Obyłoby się bez prucia bo szkoda pracy:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Golf by był dobrym rozwiązaniem, ale niestety włóczka mnie podgryza i z pewnością miałabym wrażenie, że odgryzie mi głowę ;)
      Trochę szkoda pracy, ale ja lubię dziergać, więc będę miała podwójną przyjemność z jednej wełenki :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Świetna włóczka. Na pewno znajdzie się odpowiedni wzór dla niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włóczka jest super, na pewno niezbyt długo poleży w szufladzie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Jest piękny, strasznie go szkoda! Ja też mam taki sweter - niby ok, a jednak się w nim nie czuję... Tylko czy Nepal Drops po spruciu na coś się jeszcze nada? Całe szczęście, że Tysiowa wełenka jest tak fajna, że prucie jej aż tak nie szkodzi! A po praniu już nie musisz prostować nitki? Jak to jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prułam już Nepala i po przewinięciu w pasma, upraniu i wysuszeniu jest w porządku, doskonale zniósł moje zabiegi.
      Co do prostowania to najpierw przewieszam mokre pasma, nie odciskując ich z wody, na kiju od szczotki powieszonym w poprzek wanny, by woda spokojnie się z nich odsączyła. Ciężar wody powoduje, że nitka się prostuje. Jeśli po odsączeniu uznam, ze wilgotne pasma są wciąż lekko sfalowane to wieszam na jednym kiju obciążając drugim na dole, tak jak na zdjęciu w tym wpisie -> http://wiewiorek.blogspot.com/2013/11/juz-rozpoczete-i-dopiero-planowane.html
      To akurat prostuje się Nepal i jak widać jest "dociążony" przewieszonymi przez kij, dżinsami ;)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź!!! Słyszałam o prostowaniu wełny nad parą, tzn. nad garnkiem... Zapamiętam Twój sposób, bo mam parę rzeczy do sprucia. Pozytywnie to nastraja, wiesz? Ten Nepal, że taki porządny. Fajnie, że mi tak konkretnie odpisałaś. Zajrzałam oczywiście do posta z kijami :) Pozdrowienia!!!

      Usuń
  5. Szkoda ale jeśli uznałaś że trzeba tak zrobić to Twój wybór i trzeba go uszanować.
    Jeśli byś miała go nie nosić to szkoda żeby leżał bezużytecznie .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Lepiej mieć podwójną robotę (całkiem fajną, jak b nie było) niż leżący w szafie nienoszony sweter.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)