niedziela, 24 lutego 2013

kocio-wiewiórcze (prawie) pogaduszki

Jak na to nie patrzeć, zamknięte okno to spory kłopot w konwersacji. Haker mówił i mówił, a ona nic nie słyszała.



5 komentarzy:

  1. Jakie śliczne rude maleństwo... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bajecznie, podziwiam, :D aż zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a może porozumiewali się telepatycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Porozumienie ponad podziałami gatunkowymi ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)