Przejdź do głównej zawartości

Posty

dziwna burza

Grzmiało. Zbierało się na burzę. Najpierw było tak: a potem tak: ale spadło tyle deszczu, co kot napłakał. Dziwne...

z dziennika podróży - Toskania, część 7

Dzień dziewiąty – piątek Odsypiamy Florencję i spędzamy leniwy czas na późnym i długim śniadaniu. Później wyjazd do Pontassieve, ostatnie ekspresso w Jolly Caffe, ostatnie zakupy. Dzień przesiąknięty atmosferą pożegnania. Już czujemy gorączkę wyjazdu, myślimy o drobiazgach dla rodziny i pakowaniu. W południe cykady hałasują ostro, w pokoju jest chłodno i tylko przez otwarte drzwi wpadają fale gorąca. Po Południu pojechaliśmy do Rignano po dodatkową saszetkę dla Gatto i na ostatnie lody. Pasticeria Feroci była niestety zamknięta. Wieczorny spacer z ostatnią serią zdjęć z terenu faktorii. słoneczniki i wzgórza Toskanii karczochy i wzgórza Toskanii *** Dzień dziesiąty – sobota 5.00 - pobudka, śniadanie, dopakowanie, sprzątanie 6.43 – wyruszamy 13.40 – stajemy za Bonzano w korku na autostradzie. Sznur samochodów ciągnie się po horyzont, a raczej znika z widocznym w dali tunelu. Ludzie wysiadają, chodzą po autostradzie, jakaś para wyniosła z przyczepy krzesła i rozsiadła się w jej ci...

z dziennika podróży - Toskania, część 6

Dzień ósmy – florencki czwartek Postanowiliśmy pojechać do Florencji pociągiem, a samochód zostawić w fattorii. Pojechaliśmy pociągiem linii regionalnych i po pół godzinie byliśmy na dworcu Firenze S.M.N. (Santa Maria Novelle). Ruszyliśmy w stronę klasztoru i muzeum San Marco, gdzie zamierzałam obejrzeć freski Fra Angelika. Ulice koło dworca były pełne ludzi, samochodów i skuterów. Część w tłumie śpieszy się za własnymi spawami, część, w tym my, rozgląda się oszołomiona lekko szukając według mapy turystycznej azymutu wędrówki. Ludzie biegają między samochodami, krzyczą do siebie, skutery powarkują lawirując po jezdni, samochody warczą, ale jakoś nikt nie trąbi. Wyrywamy się z głównego nurtu i w końcu zagłębiamy się w jedną z bocznych ulic. wąsko. wąsko, wąsko... ciasno, ciasno, ciasno... skutery, skutery, skutery... Po drodze mijamy Galerię Medyceuszy, do której nie wchodzimy, a kawałek dalej Pałac Medyceuszy , który postanawiamy zwiedzić. Malowidła i freski w Palazzo Medici Riccardi s...

Attenti al Gatto

Jadąc do Toskanii, tuż po lekturze "Przewodnika subiektywnego" spodziewałam się całych stad kotów. no, może nie stad, ale częstego widoku kotów wygrzewających się na murkach, siedzących w oknach i na schodkach. Rozczarowałam się. Albo koty się chowają w upał i dlatego ich nie widać, albo jest ich jakoś mało. W rezultacie spotkałam tylko trzy koty, wszystkie na terenie Fattori. Szylkretowa koteczka przychodziła do nas od pierwszego dnia, dokładnie w porze śniadania i kolacji (jakiś podgląd z kamery miała, czy co? ;) ) Była bardzo miła, ale jednocześnie szalenie czujna i byle szurnięcie nogą powodowało, że kot odskakiwał gotowy do ucieczki. Po pierwszym dni, kiedy dzieliliśmy się z nią ricottą kupowaliśmy jej kocie saszetki. *** Tego młodego, trójkolorowego kociaka spotkaliśmy tylko dwa razy - raz widziałam go, jak był na wczesnej kolacji u jakiejś rodziny mieszkającej w pobliżu basenu, a drugi raz w czasie wieczornego spaceru. Wyraźnie każdy z kotów miał swój rewir ...